2. Na ten wpis Kosiniaka-Kamysza, zareagował szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, minister Bartosz Grodecki, zwracając uwagę na portalu X, że wicepremier potrzebował niemal roku, żeby zareagować na ogłoszony w dniu 3 września 2025 roku przez prezydenta Trumpa w obecności prezydenta Nawrockiego, zamiar wzmocnienia obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Minister Grodecki napisał wprost, że „przez wiele miesięcy zamiast wspierać tę inicjatywę , część obozu rządowego, niestety próbowała ją podważać” i jak widać nawet z pozycji wicepremiera Kosiniak-Kamysz, nie był w stanie tego oporu przełamać. Przypomnijmy, że właśnie podczas wizyty prezydenta Nawrockiego w Białym Domu we wrześniu poprzedniego roku ustalono, że powstanie zespół pod przewodnictwem ówczesnego szefa BBN Sławomira Cenckiewicza i Pete Hegstetha, który miał opracować bilateralny plan strategiczny między Polską, a USA, obejmujący również również projekty związane z polską infrastrukturą obronną i utworzeniem w Polsce stałej bazy dla amerykańskich żołnierzy.

3. Jak można się domyślać z wpisu ministra Grodeckiego, przedstawiciele rządu Tuska, nie chcieli uczestniczyć w jego pracach, stąd blisko roczne opóźnienie w tych pracach nad stałą bazą, ale w świetle niedawnej propozycji prezydenta Trumpa o zwiększeniu obecności amerykańskich w Polsce, rząd w obawie przed negatywną reakcją opinii publicznej, zdecydował się wreszcie działać. W tej sytuacji wpis Kosiniaka-Kamysza, że zwraca się do sekretarza obrony USA Hegsetha z propozycją utworzenia stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce, bez nawet wzmianki, że to ustalenia sprzed prawie roku prezydentów Trumpa i Nawrockiego, jest mówiąc najłagodniej mało eleganckie. Zresztą ostatnio Kosiniak-Kamysz, być może realizując oczekiwania premiera Tuska, zaostrzył retorykę w stosunku do ośrodka prezydenckiego, posuwając się wręcz do obrażania najbliższych współpracowników prezydenta Nawrockiego.

4. Szczególną nerwowość wicepremiera powodują jakiekolwiek uwagi w stosunku do pożyczki SAFE w związku, z którą rząd w ostatnich dniach urządził swoiste wyścigi, który z ministrów podpisze umowy z zakładami zbrojeniowymi na więcej miliardów złotych. Otrąbiono sukces, bo tych umów podpisano na blisko 120 mld zł w zaledwie w 3 dni, niejako sugerując, że na te zakłady zbrojeniowe spadnie deszcz pieniędzy, choć to przecież pożyczka objęta mechanizmem warunkowości, co więcej udzielana Polsce w 10 transzach , po dwie transze rocznie, a więc ostatnia trafi do Polski dopiero jesienią 2030 roku. A ta ostatnia jak i poprzednie, zostaną Polsce wypłacone, jeżeli zostaną wypełnione warunki realizowania poszczególnych kontraktów, o co nie będzie łatwo, bo wielu przedsiębiorstwom je po prostu narzucono, nie zwracając uwagi na ich protesty.

5. A wątpliwości dotyczących tych hurtem zawieranych umów, nie ubywa, tylko przybywa, okazuje się już, że większość podpisanych, to aneksy do już zawartych kontraktów jeszcze przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, a zmiana dotyczy źródła finansowania, wcześniej były to środki budżetowe, teraz mają być to środki z SAFE. A przecież środków z SAFE, dotyczy zarówno wspomniana warunkowość, jak konieczność przestrzegania sztywnych terminów realizacji zamówień, a gdy te nie zostaną dotrzymane, wysokie kary, które w zasadzie podważają rentowność tych kontraktów dla firm zbrojeniowych. Nerwowość wicepremiera Kosiniaka-Kamysza w sprawie pożyczki SAFE, specjalnie nie dziwi, wszak jego zwierzchnik, premier Tusk, sprytnie obciążył go nie tylko obowiązkiem podpisania umowy pożyczki, zaciąganej przecież niezgodnie z Konstytucją RP, ale także podpisywaniem umów z zakładami zbrojeniowymi, dla których mogą się okazać przysłowiowym „kamieniem u szyi”.

6. Niezależnie jednak od tego jak w sprawie pożyczki SAFE Kosiniaka-Kamysza, rozgrywa Tusk, to pozycjonowanie się wicepremiera na pierwszego obrońcę Rzeczpospolitej i człowieka dzięki któremu w Polsce będzie nie tylko więcej amerykańskich, a być może także stała ich obecność, to naprawdę wręcz niewyobrażalna bezczelność. Wicepremier, który uczestniczy bez mrugnięcia we wszystkich przedsięwzięciach Tuska, w których stosowane jest prawo „ tak jak oni je rozumieją” , próbuje teraz grać jedynego sprawiedliwego, a w sprawie bezpieczeństwa Polski wręcz, męża opatrznościowego.