Informację potwierdziła rosyjska Federalna Agencja Zarządzania Majątkiem Państwowym, znana jako Rosimuszczestwo. Agencja poinformowała o wyborze menedżera odpowiedzialnego za sprzedaż 23,76 proc. akcji Aerofłotu.
Rosyjskie media podkreślają, że decyzja ma pomóc zasilić budżet państwa, który znajduje się pod coraz większą presją. Według danych rosyjskiego ministerstwa finansów deficyt budżetowy po pierwszych miesiącach 2026 roku przekroczył już poziom planowany pierwotnie na cały rok.
Eksperci zwracają uwagę, że Aerofłot pozostaje jednym z symboli rosyjskiego państwa i przez lata był traktowany jako strategiczny element infrastruktury kraju. Linie obsługują ponad 50 milionów pasażerów rocznie i należą do największych przewoźników lotniczych w Europie Wschodniej.
Problemy rosyjskich finansów publicznych narastają od miesięcy. Wojna na Ukrainie pochłania gigantyczne środki, a jednocześnie Rosja zmaga się z sankcjami technologicznymi, ograniczeniem eksportu surowców oraz kosztami utrzymywania gospodarki wojennej.
Według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego rosyjska gospodarka formalnie nadal rośnie, jednak coraz większa część tego wzrostu opiera się na wydatkach militarnych i produkcji wojennej.
Sam Aerofłot również odczuł skutki sankcji po rosyjskiej agresji na Ukrainę. Linie zostały odcięte od zachodnich części zamiennych, leasingu wielu samolotów i dużej części połączeń międzynarodowych. Rosyjscy przewoźnicy byli zmuszeni do reorganizacji siatki połączeń oraz poszukiwania alternatywnych źródeł obsługi technicznej.
Analitycy rynku lotniczego przypominają, że rosyjskie lotnictwo cywilne od początku wojny funkcjonuje w warunkach rosnącej izolacji technologicznej. Zachodnie koncerny, takie jak Boeing czy Airbus, ograniczyły współpracę z rosyjskimi liniami po nałożeniu sankcji.
Dodatkowe kontrowersje budzi również kwestia bezpieczeństwa inwestowania w rosyjskie aktywa. Po rozpoczęciu wojny Kreml wielokrotnie przejmował kontrolę nad zagranicznymi firmami działającymi na terenie Rosji, obejmując je tzw. „tymczasowym zarządem państwowym”. Dotknęło to m.in. aktywów zachodnich koncernów energetycznych i spożywczych. W praktyce wielu inwestorów zaczęło traktować rosyjski rynek jako miejsce wysokiego ryzyka politycznego i prawnego. Skoro państwo może w dowolnym momencie przejąć prywatne aktywa lub ograniczyć prawa właścicieli, to zaufanie do rosyjskiego rynku kapitałowego staje się coraz bardziej iluzoryczne.
