W komentarzu redakcyjnym stwierdzono, że nie dotrzymano należytej staranności w weryfikacji początkowych twierdzeń o badaniach georadarem, które stały się powodem do ataku na Kościół katolicki.

Fałszywe oskarżenia z 2021 r. doprowadziły do serii podpaleń kościołów w całej Kanadzie – ucierpiało ponad 120 świątyń, głównie katolickich. Jednak ofiarami wandalizmu, podpaleń i profanacji padły także niektóre zbory protestanckie, a nawet synagogi. Jak pisze Jorge Enrique Mújica na portalu „Zenit”, „wiele ze zniszczonych kościołów służyło rdzennym wspólnotom”, a więc jak na ironię „instytucje, które stały się częścią lokalnego życia duchowego i kulturalnego” tychże wspólnot, padły ofiarami ostrego sprzeciwu wobec rzekomej „zbrodni”.

Wprawdzie gazeta nie zaprzecza czy nie minimalizuje różnego rodzaju niesprawiedliwości, cierpień i bolesnych sytuacji, takich jak rozdzielanie rodzin, jakie dotknęły indiańskie dzieci w kanadyjskim systemie szkolnym, ale jednocześnie stwierdza, że nie zwalnia to dziennikarzy z właściwej weryfikacji informacji i ich źródeł. Mimo wydania około 8 milionów dolarów kanadyjskich i mimo kilkuletniego dochodzenia, nie potwierdzono oficjalnie, by odkryto lub ekshumowano jakiekolwiek szczątki dzieci.

Upowszechniana od 2021 r. historia o rzekomych „masowych grobach” dzieci wywołała gwałtowną reakcję w całej Kanadzie. Na polecenie premiera Justina Trudeau na pięć miesięcy opuszczono flagi federalne do połowy masztu. Ponieważ szkoły z internatem były prowadzone przez Kościół katolicki, to właśnie przeciwko jego świątyniom zwróciła się wściekłość tych, którzy zaufali doniesieniom mediów. Wiele ze wspomnianych przypadków ataków na kościoły nie zostało do tej pory wyjaśnionych. Jednym z najnowszych przykładów jest pożar kościoła pw. św. Patryka w Montrealu, który spłonął w lutym 2026 r.

The Democracy Fund, organizacja zajmująca się prawami obywateli, podjęła własne niezależne dochodzenie, by ustalić, czy organy ścigania we właściwy sposób zbadały przypadki ataków na świątynie i czy nie kierowały nimi motywy ideologiczne, za którymi kryły się określone organizacje. The Democracy Fund chce też – po przeanalizowaniu ok. stu raportów ze śledztw – odpowiedzieć na pytanie, czy władze publiczne zareagowały prawidłowo.

Cała afera z rzekomymi „masowymi grobami” wywołała też w Kanadzie debatę o granicach wolności słowa i tzw. „ustawie przeciwko mowie nienawiści” – Bill C-9. Według krytyków może ona zagrozić nie tylko wolności słowa, ale także wolności religijnej. Senat sprzeciwił się propozycji kryminalizowania „kwestionowania” narracji o szkołach z internatem. Prowadziłoby to do niemożności prowadzenia debaty o faktach historycznych, a prawo stałoby się narzędziem narzucania tylko jednej ich oficjalnej interpretacji.