We wtorek na lotnisku w Erywaniu Rubio oraz szef armeńskiej dyplomacji Ararat Mirzoyan zatwierdzili „ramowe porozumienie między Armenią a USA o strategicznej współpracy w ramach programu Trumpa na rzecz zapewnienia międzynarodowego pokoju i dobrobytu (TRIPP)”. Projekt zakłada utworzenie korytarza transportowego wzdłuż południowej granicy Armenii, który połączy Azerbejdżan z Nachiczewaniem i stanie się częścią rozwijanej trasy transkaspijskiej.
Zgodnie z dokumentem Armenia zachowuje formalną suwerenność nad granicą, jednak zarządzaniem nowym szlakiem zajmie się wspólna spółka TDC, w której 74 proc. udziałów przypadnie stronie amerykańskiej. Umowa została zawarta na 49 lat z możliwością dalszego przedłużenia. Projekt obejmuje również ulgi podatkowe, zmiany legislacyjne oraz szerokie koncesje infrastrukturalne.
Rubio otwarcie poparł obecne władze Armenii oraz premiera Nikol Pashinyan. – „Popieram ich odwagę, popieram ich wizję, popieram ich oddanie sprawie, popieram ich gotowość do robienia dla przyszłości swojego kraju tego, co konieczne, aby ją osiągnąć” – cytuje amerykańskiego polityka armeńska agencja Armenpress.
Równie entuzjastycznie o podpisanych dokumentach mówił Mirzojan. – „Nie będzie przesadą powiedzieć, że weszliśmy w historycznie bezprecedensowy etap” – podkreślił szef armeńskiego MSZ.
W tle całej sprawy narasta jednak coraz ostrzejszy konflikt Armenii z Rosją. Kreml od miesięcy z niepokojem obserwuje zbliżenie Erywania z USA oraz Unią Europejską. Według rosyjskiego dziennika „Kommiersant” minister energetyki Rosji Sergey Tsivilev miał wysłać do władz Armenii pismo ostrzegające, że dalsza integracja z UE może doprowadzić do ograniczenia współpracy gospodarczej, w tym dostaw gazu, paliw i diamentów.
W liście napisano: „Kontynuowane praktyczne kroki na rzecz pogłębiania współpracy Armenii z Unią Europejską (…) stawiają pod znakiem zapytania utrzymanie i rozwój fundamentalnie wysokiego poziomu rosyjsko-armeńskiej współpracy handlowo-gospodarczej”.
Rosja zaczęła już stosować presję ekonomiczną. Rosyjski urząd Rossielchoznadzor ograniczył import armeńskich kwiatów oraz popularnej wody mineralnej „Jermuk”. W armeńskich mediach i wśród ekspertów coraz częściej pojawiają się porównania do wcześniejszych działań Kremla wobec Ukrainy czy Gruzji.
Jednocześnie nasilają się działania propagandowe przeciwko Paszynianowi. Według projektu „Blokownik Botów” rosyjska sieć dezinformacyjna „Matrioszka” opublikowała setki materiałów wymierzonych w armeńskiego premiera. Narracje rosyjskich propagandystów zaczynają przypominać kampanie prowadzone wcześniej przeciwko Wołodymyrowi Zełeńskiemu. W jednym z programów rosyjskiej telewizji propagandowej RT jej redaktor naczelna Margarita Simonyan sugerowała nawet, że Paszynian jest narkomanem.
Coraz więcej analityków uważa też, że Armenia próbuje dziś dokonać historycznego zwrotu geopolitycznego, stopniowo wychodząc z rosyjskiej strefy wpływów, ponieważ że Kreml od dekad traktował Kaukaz Południowy jako własną przestrzeń strategiczną i nie chce zaakceptować takiej zmiany stymulując destabilizację na poziomie politycznym czy gospodarczym.
