Do tragedii doszło rano, około godziny 8:08, na przejeździe kolejowym we flamandzkiej części kraju. Minibus należący do szkoły specjalnej przewoził siedmioro uczniów oraz dwoje dorosłych opiekunów.
Belgijskie służby początkowo bardzo ostrożnie informowały o skali tragedii, określając ją jedynie jako „dramatyczną”. Kilka godzin później potwierdzono śmierć czterech osób — kierowcy, opiekuna oraz dwójki dzieci.
Dwóch uczniów odniosło bardzo poważne obrażenia.
Według przedstawicieli Infrabel najbardziej zagadkowy pozostaje fakt, że autobus znalazł się na torach mimo działających zabezpieczeń.
„Rogatki były opuszczone, a sygnalizacja świetlna pokazywała czerwone światło” — powiedział rzecznik spółki Thomas Baeken.
Belgijski minister transportu Jean-Luc Crucke poinformował, że nagrania monitoringu potwierdzają prawidłowe działanie przejazdu kolejowego.
Maszynista próbował zatrzymać skład, jednak nie zdołał uniknąć uderzenia. Pociąg zbliżał się już do stacji oddalonej o około kilometr i zwalniał, ale mimo to siła zderzenia okazała się ogromna.
Na miejscu natychmiast rozpoczęła się szeroko zakrojona akcja ratunkowa. Pracowały dziesiątki strażaków, ratowników medycznych i policjantów. Okolicę odgrodzono, a ruch kolejowy został wstrzymany.
Śledczy analizują obecnie wszystkie możliwe scenariusze, w tym ewentualną awarię pojazdu, błąd kierowcy lub inne nieprzewidziane okoliczności. Jak dotąd nie podano oficjalnych ustaleń dotyczących przyczyn tragedii.
