O wysłaniu kolejnych 5 tys. amerykańskich żołnierzy do USA poinformował Trump 21 maja we wpisie na swojej platformie społecznościowej Truth Social.
Obecnie w naszym kraju stacjonuje około 10 tys. amerykańskich żołnierzy, w ramach obecności stałej i rotacyjnej. Na stałe w Polsce stacjonują personel bazy tarczy antyrakietowej w pomorskim Redzikowie, wysunięte dowództwo 5. Korpusu Sił Lądowych USA w Poznaniu, garnizon w Poznaniu oraz załoga bazy w Powidzu, gdzie znajduje się sprzęt dla amerykańskiej brygady pancernej.
W ramach obecności rotacyjnej stacjonuje w Polsce grupa pancerna, której oddziały rozlokowane są głównie w zachodniej Polsce.
Tymczasem Pentagon w dalszym ciągu nie dał siłom amerykańskim wytycznych dotyczących wysłania do Polski kolejnych 5 tys. żołnierzy. Mówi się, że żołnierze ci mają zostać przeniesieni z europejskich baz USA, nie zaś bezpośrednio z terytorium Stanów Zjednoczonych.
Wcześniej sekretarz obrony USA Hegseth poinformował o wycofaniu 5 tys. żołnierzy z Niemiec. Jest to częścią szerszej strategii USA polegającej na różnicowaniu gwarancji bezpieczeństwa w zależności od tego, jak dane państwo – zdaniem amerykańskiej administracji – angażuje się w pomoc USA. Decyzje takie miały zapaść po tym, jak zdecydowana część państw europejskich otwarcie odmówiła Trumpowi wsparcia w otwarciu cieśniny Ormuz, zablokowanej przez Iran. Doprowadziło to nawet do poważnego kryzysu dyplomatycznego między Niemcami, a Stanami Zjednoczonymi.
Przebazowanie wojsk wiąże się ponadto z dużymi kosztami. Jak podaje Associated Press, wycofanie z Niemiec 2 pułku kawalerii kosztowałoby kilka miliardów dolarów. W USA nie ma bowiem infrastruktury, która byłaby gotowa do przyjęcia natychmiast tak dużej liczby żołnierzy i sprzętu. Przeniesienie jednostek z Niemiec do Polski również byłoby bardzo kosztowne i potrwałoby kilka lat.
