W rozmowie z dziennikarzami inicjator protestu Edward Nowak stwierdził, że w jego ocenie doszło do stałych naruszeń ciszy referendalnej przed głosowaniem w Krakowie.
- „To prawo było permanentnie łamane”
- przekonywał.
- „Nie tylko przez osoby przypadkowe, które mogły nie być zorientowane w prawie, ale łamane było także przez polityków, przez osoby publiczne, które z całą pewnością wiedziały, co robią”
- mówił.
Autorzy protestu twierdzą, że naruszenia ciszy wyborczej w Internecie przybrały na tyle poważną skalę, że mogły zaważyć na rezultacie referendum. Wskazują m.in. na mobilizację do głosowania na platformach X, Facebook, Instagram, TikTok czy YouTube.
