Wiadomości
Premier Jarosław Kaczyński podczas przemówienia na Marszu Wolności i Solidarności zorganizowanym przez Prawo i Sprawiedliwość w Warszawie, przygotował bardzo płomienną mowę. Oto co powiedział do zebrnych: "Dziękuję za to, że jesteście. Woda, deszcz, a jesteście w kolejnym marszu - marszu wolności, solidarności i niepodległości. Zacznę dzisiaj od solidarności - i to nie tylko dlatego, że przed 32 laty władza uderzyła w NSZZ "Solidarność", ale także z innego powodu. Solidarność jako relacja z innymi ludźmi jest czymś niesłychanie ważnym, bez solidarności nie ma wspólnoty, nie ma przede wszystkim wspólnoty narodowej, Polski. A przecież przyszliśmy tutaj dla Polski. Ale solidarność nie może być płytkim przeżyciem emocji, czczą deklaracją. Nie może być nawet głębszym przeżyciem w czasie jakichś ważnych uroczystości. To musi być coś bardzo realnego (...) czy Polska jest dzisiaj krajem sprawiedliwym? - pytał Kaczyński. I odpowiedział: "Pozwolę sobie odpowiedzieć w państwa i w imieniu milionów