Dzień śmierci to czas, gdy trzeba się modlić. Wspomnienie Tadeusza Mazowieckiego
Dzień śmierci nie jest dobrym momentem na podsumowania, szczególnie tak skomplikowanych i bogatych życiorysów, jak ten Tadeusza Mazowieckiego. Trudno oddzielić w nim bowiem to, co ważne, od tego, co nie; to, co było błędem, od tego, co wynikało z odmiennej oceny rzeczywistości. Szczególnie trudne jest to zaś, gdy zabiera się za to człowiek żyjący wiele lat później i do tego z innej formacji ideowej. Dzień śmierci nie jest też dobrym momentem na polemiki, bo to raczej czas, gdy trzeba modlić się za osobę, która odeszła, powierzać ją Bożemu Miłosierdziu, a powstrzymywać się od ostrych i zdecydowanych ocen.