Tekst nie o katastrofie smoleńskiej - zdjęcie
21.10.13, 11:19Katastrofa w Smolensku (Fot. PRSteam.net)

Tekst nie o katastrofie smoleńskiej

20

Profesor Rońda coś powiedział. Powiedział dwa razy i te wypowiedzi były niespójne. Były  sprzeczne wobec siebie nawzajem, nieprawdziwe (przynajmniej jedna z nich), kłamliwe (przynajmniej jedna z nich). Profesor Rońda sam ujawnił, że wcześniej powiedział nieprawdę. Ujawnił, że była to manipulacja, której celem było coś innego niż przekazanie mediom i opinii publicznej znanych sobie faktów i hipotez.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że profesor Rońda był przed tymi dwoma wypowiedziami  określany przez media „głównego nurtu” jako osoba niewiarygodna, niekompetentna, nie posiadająca kwalifikacji, a ponadto uczestnicząca w przedsięwzięciu politycznym i propagandowym służącym nie merytorycznemu wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej, a partykularnym interesom opozycyjnej do władzy partii politycznej. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że poprzednie analizy i wypowiedzi  profesora Rońdy nie spotykały się z większym zainteresowaniem mediów „głównego nurtu”, nie były masowo cytowane i komentowane przez publicystów zajmujących się katastrofą smoleńską.

Co zatem się stało, że jedna krótka wypowiedź profesora Rońdy na antenie Radia Maryja i TV Trwam spowodowała taki rezonans społeczny wywołany zmasowaną i skoordynowaną ofensywą medialną przeprowadzoną w dziesiątkach gazet, rozgłośniach radiowych i programach telewizyjnych? Dlaczego ta pojedyncza, nierozsądna i nieuczciwa wypowiedź obudziła całą orkiestrę (w takich sytuacjach mawia się, że głos bywa „zorkiestrowany”) i skłoniła ją do frontalnego i bardzo spektakularnego ataku?

Wydaje się, że tą przyczyną nie mógł być fakt zmiany zdania, manipulacji bądź kłamstwa profesora, bowiem - według mediów „głównego nurtu” - ów profesor wcześniej nie był rzetelny i uczciwy, prace zespołu w którym uczestniczy nie były rzetelne i uczciwe, a partia, która patronuje tym pracom nie jest rzetelna ani uczciwa, a więc nie nastąpił żaden zwrot obniżający rangę profesora czy komisji, w której się udziela.

Powyższa analiza prowadzi do ciekawej refleksji. Od wielu miesięcy prace „zespołu Macierewicza” są dyskredytowane i ośmieszane przez media „głównego nurtu”, a członkowie traktowani z pobłażliwością lub pogardą. Od wielu miesięcy odmawiano „zespołowi” prezentowania jego tez i wniosków w mediach „głównego nurtu”, a w zamian wybiórczo cytowano wyimki z ich prac i dokumentów przez nich tworzonych i przeważnie robili to w mediach „głównego nurtu” nie członkowie „zespołu”, ale przedstawiciele tych mediów, ewentualnie prezentowano uprzednio nagrane wypowiedzi członków „zespołu”, które następnie komentowali nieprzychylni im publicyści i politycy.

Medialna kariera jednej nierozsądnej lub kłamliwej wypowiedzi profesora Rońdy może również świadczyć o tym, że liczne poprzednie jego wypowiedzi były rozsądne i prawdziwe. Co prawda wiele z nich kłóciło się z oficjalną wersją dotyczącą katastrofy smoleńskiej, ale takiego zainteresowania nie wzbudzały, więc jednak coś je różniło od tej ostatniej – nagłaśnianej przez medialną „orkiestrę”.

Kto bierze udział w tej medialnej ofensywie po drugiej wypowiedzi profesora Rońdy; kto jest członkiem tej medialnej „orkiestry”?

Przodują w tym papierowe i elektroniczne media, które od początku wykazały się dwoma charakterystycznymi zachowaniami:

Pierwsze z tych zachowań to bezkrytyczne głoszenie, że państwowe zespoły, komisje i instytucje powołane do wyjaśniania przyczyn katastrofy smoleńskiej pracują dobrze, sprawnie i kompetentnie, a wszelkie nieścisłości czy braki w ich pracy wynikają z przyczyn obiektywnych, zewnętrznych i niemożliwych (lub trudnych) do skorygowania. Konsekwencją takiego widzenia rzeczywistości jest krytykowanie a priori wszystkiego, co robią osoby i środowiska mające odmienne zdanie oraz osoby i środowiska głoszące odmienne tezy i wnioski od prezentowanych przez państwowe komisje i instytucje.

Drugą cechą tych mediów jest prezentowanie opinii publicznej licznych niesprawdzonych, niewiarygodnych lub kłamliwych informacji i „dowodów” dotyczących przygotowań do prezydenckiego lotu, samego lotu do Smoleńska i mającej tam miejsce katastrofy oraz jej wyjaśniania. Przykładów jawnych kłamstw jest wiele, a przytoczę tylko te najbardziej spektakularne, jak „cztery podejścia do lądowania”, „pijany generał” czy „kłótnia generała Błasika z kapitanem Protasiukiem na płycie lotniska” nagrana rzekomo kamerą przemysłową. Gazeta Wyborcza, która na swoich łamach w ostatnich dniach wiele tekstów poświęciła profesorowi Rondzie, sama nie kwapi się ani do ujawnienia wspomnianego nagrania, ani ujawnienia wypowiedzi, które jakoby można odczytać z ust kłócących się pilotów. Powód tego jest „arcyboleśnie prosty”: takich nagrań nigdy nie było, a sążniste artykuły na ten temat to było zwykłe okłamywanie opinii publicznej przez gazetę, której „nie jest wszystko jedno” i zapewne Gazeta Wyborcza obecnie bezkompromisowo „demaskuje” i „obnaża” kłamstwa profesora Rońdy, bo „nie jest jej wszystko jedno”.

W obśmiewaniu i dyskredytowaniu profesora Rońdy przoduje również czołowe pióro III RP (a wcześniej PRL) Janina Paradowska, która popisała się, w rozmowie z posłem PiS Dudą, wyjaśnieniem, dlaczego w czaszce ŚP Anny Walentynowicz podczas ekshumacji znaleziono gumowe rękawiczki. Otóż według Janiny Paradowskiej mogły one służyć Rosjanom do… „oznaczenia ciała”! Tej pani również „nie jest wszystko jedno”, więc jej udział w medialnej orkiestrze jest zrozumiały. Przykłady kłamstw i manipulacji dotyczących katastrofy smoleńskiej można mnożyć, bo „nie jest wszystko jedno” większej ilości publicystów, rozgłośni radiowych i stacji telewizyjnych.

Owe nierzetelności, manipulacje i zwykłe dziennikarskie kłamstwa mają niejednokrotnie większy ciężar gatunkowy od nieścisłości (kłamstwa) zawartego w wypowiedzi profesora Rońdy, a traktującego o wysokości na którą zniżył się prezydencki samolot w dniu 10.04.2010 r., bowiem w historii lotnictwa nie było przypadku, by samolot rozbił się z powodu obniżenia wysokości lotu zarówno poniżej 100 metrów (jak mówił profesor w TVP), jak i poniżej 60 metrów nad ziemią (jak mówił w TV Trwam), bowiem samolot zawsze rozbija się na wysokości 0 metrów, czyli na wysokości równej powierzchni ziemi. Jeśli jednak samolot rozbija się z powodu przeszkody, która znalazła się na trasie jego lotu, to ta przeszkoda musi być wyższa lub co najmniej równa wysokości, na której znajduje się lecący samolot, jednak dendrolodzy nie zaobserwowali brzóz o wysokości ani 100, ani nawet 60 metrów. Zatem nierzetelna (kłamliwa) wypowiedź profesora Rońdy była tylko i wyłącznie nierzetelną (kłamliwą) wypowiedzią nie mającą żadnego praktycznego znaczenia w wyjaśnianiu przyczyn katastrofy smoleńskiej, a ponadto nie mogła obniżyć wiarygodność profesora, który już wcześniej był „niewiarygodny” (podobnie jak „niewiarygodny” był cały „zespół parlamentarny” i „komisja Macierewicza oraz partia im patronująca).

Z jakiego zatem powodu nagły, skoordynowany („zorkiestrowany”) atak mediów na profesora Rońdę, całą komisję Macierewicza i partię, która patronuje jej pracom, po wypowiedzi profesora Rońdy? Odpowiedź jest „arcyboleśnie prosta”: Większość tez i konkluzji „sekty smoleńskiej” odmiennych od oficjalnych tez i konkluzji prezentowanych przez Komisję Anodiny, Komisję Millera czy Zespół Laska nie jest w tak skoordynowany i frontalny sposób krytykowana i obśmiewana, nie uwypukla się ich i nie cytuje do znudzenia w mediach, bowiem nie są one jednoznacznie i bezdyskusyjnie nieprawdziwe czy niewiarygodne. Większość tez i konkluzji prezentowanych przez „zespół parlamentarny” i „komisję Macierewicza” jest wiarygodna lub przynajmniej prawdopodobna, a zatem trudno w sposób skuteczny z nimi walczyć, walczy się więc z ich fragmentami, cytatami, luźnymi interpretacjami.

I tu profesor Rońda dał mediom „głównego nurtu” prezent – powiedział coś, co bezdyskusyjnie jest manipulacją lub ewidentną nieprawdą (kłamstwem), a więc media „którym nie jest wszystko jedno” korzystają z okazji  i nieustannie włączają funkcję REPLAY.

PS. Kilka cytatów z ostatnich godzin dotyczących „zespołu Macierewicza”:

  1. „Z Sejmu nie powinny wychodzić nieprawdziwe informacje” – poseł Platformy Obywatelskiej Małgorzata Kidawa-Błońska (TOK FM);
  2. „Byłem zszokowany wypowiedzią profesora Rońdy” – prof. Kleiber (Radio Zet);
  3. „Kaczyński musi odwołać Macierewicza z zespołu z powodu kłamstwa” – poseł Platformy Obywatelskiej do PE Jacek Protasiewicz.

A teraz pytanie: Kiedy premier rządu RP Donald Tusk odwoła wicepremiera Jacka Vincenta Rostowskiego za jego „pomyłkę” o 24 mld zł przy konstruowaniu budżetu na 2013 r.?

Piotr Strzembosz

Komentarze (20):

anonim2013.10.21 11:39
Wydaje się, że odbywa się na naszych oczach ostateczna kompromitacja MAK/Millera. Przed chwilą prof. Cieszewski przedstawił na II konferencji w/s Smoleńska referat wykazujący, że z analizy zdjęć satelitarnych wychodzi, że słynna brzoza uległa złamaniu w okolicach 5 kwietnia 2010 - w każdym razie 10 kwietnia była juz złamana.
anonim2013.10.21 11:44
pomyłka to nie kłamstwo ... a tak apropo kłamstwo dotyczy wyłacznie pis ...
anonim2013.10.21 11:49
Panie Piotrze, doskonale Pan pokazał relatywizm ocen tego zlewu medialnego i samozwańczych autorytetów. Dziękuję, proszę o więcej i z humorem ! :)
anonim2013.10.21 12:16
Bankster, "Panie Strzembosz, nikt tego zespolu nie osmiesza, on sam sie skutecznie osmiesza." nie kłam tak nieudolnie, chyba że jesteś odcięty od mediów innych niż TVN czy GazWyb.
anonim2013.10.21 12:28
Kochani toż te media niczym się nie różnią i ich metody od komunistycznych. 1/ potajemne nagrywanie biskupów i księży TVN 2/ lansowanie księży patriotów TVN 3/ tworzenie tzw. nowego człowieka przez aktywistów partyjnych z TVN 4/ tworzenie tzw. elit 5/ tworzenie nowych systemów wartości itd.itp... "Nowy człowiek" :::))) może się na to nabrać ale efekt tej działalności jest tak oczywisty jak "budowa cepa" i nawet Piogal nie będzie protestował.
anonim2013.10.21 12:36
Ja nie widze sprzecznosc. Zespol Macierewicza wymysla od poczatku niestworzone historie, ktore przez media byly slusznie wysmiewane i traktowane z poblazaniem. Teraz sie okazalo, ze ich wlasny "ekspert" podlozyl im swinie, i to nawet nie brakiem kompetencji tylko klamstwem, do czego sam sie zreszta przyznal. Jak tu wiec nie przytoczyc jego slow jako potwierdzenie tezy ze od poczatku ich badania sa grubymi nicmi szyte? To informacja na zasadzie "zobaczcie jak klamie, od poczatku mielismy racje zeby do tego nei podchodzic powaznie" a nie "Ronda ujawnil nowe wyniki badan!"
anonim2013.10.21 12:48
O kuźwa ile tej kazuistyki, by stwierdzić: "TVN kłamie, prof Rońda też, ale jemu się bardziej oberwało"
anonim2013.10.21 13:25
@Pawel.nn A nie przyszło ci do głowy że to Kaczyński nie toleruje kłamców i prędzej czy później są usuwani lub składają dymisję? W przeciwieństwie do kłamców strony rządowej którzy są awansowani za kłamstwa.Oto niektóre przykłady : przekopywanie ziemi w Smoleńsku na głębokość 1 m i nadzwyczaj staranne przesiewanie, praca lekarzy polskich i rosyjskich ramię w ramię przy identyfikacji zwłok - awans z Minister Zdrowia na Marszałka Sejmu. Za niesprawdzenie lotniska i brak ochrony BOR w czasie wizyty awans Janika na generała. Samolot z dwoma prezydentami na pokładzie (urzędujący i były ),najwyższymi dowódcami NATO w Polsce, senatorami ,posłami w delegacji na uroczystości w Katyniu traktowany jako cywilny . Odrzucenie pomocy NATO i przyjęcie pomocy rosyjskiej - nagroda - awans na generała. "Wspaniałe" wyjaśnienie przyczyn katastrofy na podstawie raportu MAK bez dowodów bo one w Smoleńsku - awans na wojewodę. Jaki jest koń każdy widzi.
anonim2013.10.21 13:44
Przecież wszystko kręci się wokół polowania na newsa. Dziesiątki dziennikarskich hien nasłuchuje, czyta, ogląda, śledzi aby wyłuskać najmniejsze potknięcia, nieprawdę czy językowy lapsus. I nagle jest! Na Trwam! Powiedział, wszyscy to słyszeli! ZGROZAAAAA! UPADEK POLSKIEJ NAUKI!!!!!!!!!!!!!! I nagle nie przeszkadza, że niszowa telewizja, kto to ogląda, kto bierze na poważnie wystąpienia jakiegoś "eksperta". Przecież Polacy nie słuchają bo już nie chcą, "rzygają Smoleńskiem", są odporni i głusi... Nagle tego wszystkiego nie ma! Jest święte oburzenie. Oburzenie, którego jakoś nie było gdy min. Kopacz KŁAMAŁA "na metr w głąb", KŁAMAŁA w sprawie patologów co to "ręka w rękę z radzieckimi kolegami", KŁAMAŁA mówiąc o sekcjach zwłok. I co? Nie zalało Polski tsunami oburzenia, święty gniew "elit". Nikt nie grzmiał o powadze Sejmu, ministerstwa... O zgrozo, pani ministra Marszałkiem Sejmu została. Za karę zapewne! Tak więc WSADŹCIE SOBIE W BUTY WASZE ŚWIĘTE OBURZENIE, PRZEKLĘCI HIPOKRYCI, ZAŁGANI DO CNA. Nie z nami te numery, "oświecone Brunery"!
anonim2013.10.21 13:50
A co z tezą mendiów gównego nurtu że TV TRWAM kłamie? Okazało się że oni kłamstwa powielali a prawda wyszła z TV TRWAM.
anonim2013.10.21 13:52
Od sędziów na telefon?
anonim2013.10.21 14:03
http://niezalezna.pl/47389-przelomowa-informacja-prof-cieszewski-obala-mit-pancernej-brzozy Miłej lektury - już więcej Miller i jemu podobni nie będą mogli robić laska Putinowi swoim koronnym argumentem o "pancernej brzozie".
anonim2013.10.21 16:13
@ Bangster Biorę przykład z ciebie. Kłamstwa i awanse za kłamstwa to mój wymysł czy fakty. A ty mi na to że "u was murzynów biją" jak Nikita w ONZ.
anonim2013.10.21 18:57
@mirek761 "gdyby Lasek powiedział że tak tylko blefował" Dr. Lasek zajmuje się tylko propagandą (badań nie wykonywał), więc nie ma własnych wniosków i konkluzji .
anonim2013.10.21 18:58
@Marian z Londynu "o.Rydzyk?! Nie musiał puszczać wywiadu z Rońdą w tv.Trwam a puścił!" Audycje są przeważnie nadawane "na żywo".
anonim2013.10.21 19:00
@Bankster "nikt tego zespolu nie osmiesza, on sam sie skutecznie osmiesza." Serio?
anonim2013.10.21 19:30
Wygląda na to, że premier rządu RP Donald Tusk stosuje zasadę Kalego, to znaczy, że jeśli przeciwnik dopuści się nieścisłości to trzeba go ku uciesze zniszczyć (najlepiej wdeptać w ziemię), a wicepremier Jacek Vincent Rostowski i reszta swoich może popełniać "pomyłki" i to nie jest powód do jakiejkolwiek reakcji.
anonim2013.10.21 21:15
@ Nosean Z tym się zgodzę z jedną poprawką..W przypadku śledztwa smoleńskiego kto więcej kłamał był nagradzany
anonim2013.10.21 23:12
[Kopia z innego wątlku] Wyjaśnię Państwu, jak deklaracja prof. Rońdy rzuca światło na mechanizm działania zespołu ekspertów i dlaczego jest on teraz skompromitowany. 1) Rońda twierdził, że ma zdobyty w Rosji dowód, iż samolot nie zniżył się bardziej niż na 100 metrów 2) Taka informacja ma pierwszorzędne znaczenie dla wszystkich badających wypadek, bo podaje bardzo istotną informację o kluczowym parametrze lotu; w dodatku taki dokument musiałby zawierać wiele innych informacji o parametrach lotu samolotu, bo jeśli kupiony był od Rosjan, to zapewne byłby jakimś zapisem z systemu kontroli lotu albo podobnym. Właściwie nie sposób wyobrazić sobie w pełni wiarygodnego dokumentu, który informuje tylko o wysokości lotu i absolutnie niczym innym. 3) Ci z ekspertów, którzy uważali, że samolot istotnie leciał tak wysoko, powinni byli być bardzo zainteresowani tym dokumentem i chcieć go zobaczyć, bo byłby istotnym wsparciem dla ich własnych analiz, a poza tym spodziewaliby się tam dalszych danych 4) Ci z ekspertów, którzy uważali, że samolot leciał dużo niżej, powinni byli być bardzo zainteresowani tym dokumentem i chcieć go zobaczyć, bo on by zaprzeczał ich ustaleniom 5) A tymczasem eksperci Macierewicza albo nie oglądali tego „kluczowego” dokumentu (co to za eksperci, którzy nie rozumieją znaczenia takiego dowodu?), albo nie potrafili rozpoznać, że nie zawiera on informacji, które Rońda na jego podstawie ogłaszał (ale co to wtedy za eksperci?), albo nie widzieli w oszustwie Rońdy nic złego (ale czy można im w takim razie ufać w jaiejkolwiek innej sprawie?).
anonim2013.10.22 9:54
@J.Ty Ważna analiza, ale nijak się ma do mojego tekstu. Pozdr.