Zabytek, odnaleziony po 86 latach w zakopanej bańce po mleku, trafił do zbiorów Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą. Jak podkreśla jego dyrektor, Radosław Jarosiński, to nie tylko artefakt, ale świadectwo historii i ofiary żołnierzy. „To unikalny obiekt historyczny. Jest też symbolem. Nie trzeba tutaj sztucznie dodawać martyrologii, bo napisała ją historia” – mówi.
Stan sztandaru jest jednak dramatyczny. Materiał ulega degradacji, wymaga kosztownych zabiegów konserwatorskich, a czas działa na jego niekorzyść. Koszty renowacji mogą sięgnąć nawet 200 tysięcy złotych, podczas gdy muzeum zebrało dotąd jedynie około 20 tysięcy.
Mimo to resort kultury odmówił wsparcia. Jak przekazał rzecznik ministerstwa Piotr Jędrzejowski, wniosek otrzymał 68 punktów, podczas gdy próg wynosił 77. „W toku oceny niezależnych ekspertów wniosek (…) nie osiągnął wymaganego poziomu” – wyjaśnił. Jednocześnie wskazano, że muzeum jako jednostka samorządowa może ubiegać się o środki w kolejnych edycjach programu.
Problem w tym, że sztandar nie może czekać na kolejne konkursy i procedury. Każdy miesiąc oznacza postępującą degradację materiału. Już teraz część środków ze zbiórki przeznaczono na działania ratunkowe, takie jak badania czy zabezpieczenie tkaniny.
Trudno nie dostrzec tu rażącej dysproporcji w priorytetach. Na projekty o charakterze efemerycznym, artystyczne „eksperymenty” czy – jak określają krytycy – publicystyczne „wypociny” i quasi-poetyckie przedsięwzięcia pokroju twórczości Jana Kapeli środki się znajdują. Gdy jednak chodzi o realne dziedzictwo historyczne, symbol walki żołnierzy z 1939 roku, państwo zasłania się punktacją i procedurami.
Tymczasem to lokalne społeczności i samorządy – m.in. w Sochaczewie czy Wrześni – deklarują pomoc, choć ich budżety nie są przygotowane na ratowanie zabytków tej rangi. „Przykra sprawa jest taka, że ciężar renowacji prawdopodobnie spadnie na samorządy” – przyznaje Radosław Jarosiński.
Historia sztandaru jest równie poruszająca jak jego obecny los. Ukryty przez braci Mariana i Henryka Popielarków, którzy później zginęli w powstaniu warszawskim, przez dekady pozostawał tajemnicą. Dziś, gdy został odnaleziony, znów staje przed próbą – tym razem nie na polu bitwy, lecz w starciu z biurokracją i obojętnością.
Poniżej link z numerem konta do wsparcia inicjatywy.
