Alkohol coraz powszechniejszy wśród młodych

W centrum dyskusji znalazły się dane i obserwacje dotyczące najmłodszych. Dr Aleksandra Lewandowska nie pozostawia złudzeń: problem zaczyna się znacznie wcześniej niż wielu dorosłych chciałoby przyznać. Jak podkreśliła specjalistka:

„Alkohol jest coraz powszechniejszy wśród młodych. Inicjacja zaczyna się już bardzo wcześnie, między 12 a 16 rokiem życia”

Statystyki tylko potwierdzają te słowa. Nawet 40 proc. nastolatków w wieku 15–16 lat oraz aż 60 proc. starszej młodzieży deklaruje kontakt z alkoholem w ostatnim czasie. To nie są już niestety jednostkowe przypadki, lecz zjawisko o charakterze masowym.

Legalne substancje to największe zagrożenie

Eksperci zwracają uwagę na paradoks: największe szkody nie wynikają z używania substancji nielegalnych, lecz tych powszechnie dostępnych i społecznie akceptowanych. Dr Lewandowska zaznaczyła:

„Największe koszty zdrowotne, ekonomiczne, ale i społeczne generują nie nielegalne substancje, a substancje legalne”.

Alkohol – zwłaszcza piwo – oraz nikotyna, w tym e-papierosy, stały się elementem codzienności młodych ludzi. Ich dostępność i obecność w przestrzeni publicznej sprawiają, że granica między eksperymentem a nawykiem zaciera się bardzo szybko.

Wzorce wynoszone z domu i wpływ reklamy

Nie bez znaczenia pozostaje rola dorosłych. To ich zachowania, styl życia i przyzwolenie społeczne kształtują postawy młodego pokolenia.

Jak zauważyła ekspertka, „na to zachowanie dorosłych patrzy młoda osoba”. Dodatkowym czynnikiem są działania marketingowe.

Reklamy, szczególnie piwa – także bezalkoholowego – budują pozytywne skojarzenia i normalizują obecność alkoholu w codziennym życiu. Dla młodych odbiorców staje się to częścią kultury, a nie potencjalnym zagrożeniem.

Mózg nastolatka pod presją alkoholu

Konsekwencje zdrowotne są poważne i długofalowe. Dr Aleksandra Lewandowska zwróciła uwagę na wpływ alkoholu na rozwijający się mózg, przypominając, że „jako substancja psychoaktywna […] zmienia trajektorię połączeń nerwowych”.

W praktyce oznacza to większe ryzyko zaburzeń psychicznych, problemów emocjonalnych, a także zwiększoną podatność na uzależnienia w dorosłym życiu. Wczesna inicjacja alkoholowa może nawet kilkukrotnie podnieść ryzyko depresji czy zachowań samobójczych.

Lepiej zapobiegać niż leczyć

Na problem spojrzał również prof. Marcin Wojnar, który od lat pracuje z osobami uzależnionymi. Jego doświadczenie nie pozostawia złudzeń – leczenie jest trudne i często nieskuteczne. Jak podkreślił naukowiec, „lepiej jest zapobiegać niż leczyć”.

W jego przeświadczeniu wielu pacjentów wraca do nałogu, a skuteczność terapii bywa ograniczona. Dlatego kluczowe znaczenie ma profilaktyka – i to rozpoczęta jak najwcześniej.

Początek problemu tkwi w młodości

W opinii eksperta uzależnienia dorosłych mają swoje źródło w okresie dojrzewania. Jak zaznaczył, „profilaktyka […] powinna mieć swoje korzenie już w okresie dziecięco-młodzieżowym”.

Pierwszy kontakt z alkoholem czy nikotyną w młodym wieku znacząco zwiększa ryzyko uzależnienia w przyszłości. To moment, w którym kształtują się nawyki i mechanizmy radzenia sobie z emocjami.

Łatwy dostęp i „kultura piwa”

Jednym z najczęściej podnoszonych problemów jest dostępność alkoholu. W Polsce nie stanowi ona praktycznie bariery.

Prof. Marcin Wojnar zauważył, że „nie ma problemu z dostępem do alkoholu już od godziny 5 rano”. Szczególną rolę odgrywa piwo, które – jak potwierdzają badania– często stanowi pierwszy krok w kierunku uzależnienia.

„Piwo stanowi jakby wrota do kontaktu z wszelkimi napojami alkoholowymi” – podkreślił profesor.

To właśnie ono najczęściej towarzyszy pierwszym doświadczeniom młodych ludzi z alkoholem, obniżając barierę wejścia i zwiększając ryzyko dalszego sięgania po mocniejsze substancje.

Coraz pilniejsze pytania o przyszłość

Głos w debacie zabrała także posłanka Jolanta Zięba-Gzik, publikując krótkie nagranie w serwisie X. Wytłumaczyła na nim konieczność zmiany podejścia do problemu uzależnień – od reagowania na skutki do realnej profilaktyki.

Dyskusja, która rozegrała się na poziomie ekspertów i decydentów, prowadzi do jednego zasadniczego pytania: czy państwo i społeczeństwo robią wystarczająco dużo, by zatrzymać rosnącą falę uzależnień?

Jak pokazują przytoczone dane i doświadczenia lekarzy, problem nie dotyczy już marginesu. Dotyczy znacznej części młodego pokolenia.