Molestowanie na ekranie, czyli homopropaganda w kinach
Reklamy, zwłaszcza przeciągające się w nieskończoność przed seansem kinowym w filmie bywają irytujące. Z drugiej strony, pamiętam jak jeden z moich wykładowców na zajęciach z reklamy i PR twierdził, że spoty reklamowe emitowane przed filmem są jedną z najskuteczniejszych form reklamy i na głowę biją reklamy telewizyjne. Dlaczego? Widz siedzący na domowej kanapie może po prostu skorzystać z pilota i zmienić kanał, który drażni go przydługimi reklamami. Może też ruszyć się sprzed telewizora i w reklamowej przerwie wywiesić pranie albo zrobić sobie kanapkę (domyślam się, bo telewizora nie mam). A w kinie? Siedzi, wcinając popcorn i właściwie nic innego do roboty nie ma, więc jak gąbka wodę chłonie puszczane filmiki a spece od reklamy tylko zacierają ręce i czekają na efekty swojej pracy.