Terlikowski: Rewolucje nie dla konserwatystów
Obserwując to, co dzieje się na ulicach, ale także w sieci nie ma specjalnych powodów do zadowolenia. Grupa hakerów spod znaku Anonimous, czyli ta sama, która wcześniej zaatakowała zgromadzenie księży marianów, pokazała, że bezpieczeństwo informacyjne państwa nie istnieje. Grupa wolnych strzelców (a może trzeba ich po prostu nazwać cyberterrorystami) potrafi kompletnie sparaliżować rządowy system informatyczny, i włamać się na najważniejsze strony państwa. A jedyne, co potrafi na to powiedzieć szef BBN, to stwierdzenie, że władza nie może „odcinać się kodami i szyframi od rozmowy z opinią społeczną”. Trudno o większy dowód słabości państwa. I nic tu nie zmienią zapewniania, o tym jak świetnie sobie radzi nasze państwo z kolejnymi kryzysami.