Wiadomości
Piskorski, jak wielu komentatorów, przewiduje, że pierwsza połowa roku upłynie pod znakiem propagandy, która skończy się po Euro 2012. Jego zdaniem ta kadencja nie będzie ostatnią dla Tuska. Jednak Tusk może szukać swojego następcy. "W sytuacji kiedy zakładałby, że to rzeczywiście jego ostatnia kadencja, priorytetowe dla niego byłoby znalezienie sobie w partii niekonfliktowego następstwa. Dziś Tusk konsekwentnie osłabia wyróżniające się, groźniejsze dla niego osoby, jak Schetyna. Jednocześnie po cichu daje sygnały, że będzie chciał postawić na czele partii kobietę. To może być Hanna Gronkiewicz-Waltz albo Ewa Kopacz. Tyle że w finale one mogą mieć tak wielu przeciwników w partii, że będą niewybieralne. I tak sama partia może przyjść do Tuska, prosząc, by jednak pozostał. Taką taktykę kiedyś zastosował Kohl w Niemczech. Ale będzie ona miała sens tylko wtedy, kiedy ta kadencja pójdzie mu dobrze, kiedy w Europie jednak nie huknie" - mówi Piskorski w Polska "The Times".