- Dzisiaj przepowiadanie przyszłości ekonomicznej jest jak rzucanie kostką do gry. To zależy od tego czy kilku polityków się dogada czy nie dogada w kwestii strefy euro.
Jeśli mówilibyśmy o racjonalnych przesłankach to strefa euro powinna przetrwać. Nie mówiąc już o tym, że jej upadek byłby niesamowitą kompromitacją wielu polityków europejskich. To też zahamowałoby współpracę między krajami. Efektem tej współpracy jest czas względnego spokoju w Europie. To też warto brać pod uwagę. Myślę, że jednak się uda. Zaczęło się już reformowanie finansów publicznych wielu krajów.
Dla nas to też jest przełomowy moment. Jeśli strefa euro by upadła, to my też to odczujemy bo dużo eksportujemy do Niemiec. Tak czy inaczej powinniśmy robić swoje, rozpocząć reformę finansów publicznych oraz poprawę otoczenia funkcjonowania przedsiębiorstw. O tym mówił w expose premier Tusk. Jeśli część przestraszonego kapitału wycofa się z Polski np. po rozpadzie strefy euro, to po tym okresie ten kapitał będzie i tak szukał nowych miejsc i poprzez takie reformy bylibyśmy jednym z ciekawszych miejsc, a może najciekawszym do inwestowania. Jeśli byłoby ciężko przez 1-2 lata, to potem odczujemy poprawę. Wiele zależy od tego jak się przygotujemy.
Jakby nie było na świecie, to i tak wiele zależy od nas. Czas pokazuje, że gdy się wydaje więcej niż ma, to jest to niebezpieczne. My dużo pracujemy, może trzeba ten czas wykorzystywać bardziej efektywnie i wydajnie.
Not. Jarosław Wróblewski

