- Skutki stanu wojennego w polskich mediach widać do dziś. Określenie środowisko dziennikarskie jest bardzo obszerne, bardziej represjonowani niż dziennikarze byli przecież pracownicy techniczni radia i telewizji. Na temat weryfikacji dziennikarzy w stanie wojennym pokutuje jednak wiele mitów. Dziś wiemy, że w radiu i TVP była łagodniejsza niż w np. prasie.

 

Niewątpliwie jednak efektem weryfikacji było ukształtowanie mediów na wiele. W TVP dziś odnaleźć pokolenie stanu wojennego, którzy wtedy zaczęli robić kariery, dziś są na stanowiskach kierowniczych, choć może nie na tych najwyższych.

 

Wielu zdolnych dziennikarzy weryfikacja wypchnęła z zawodu. Ci, którzy weryfikowali i wyrzucali swoich kolegów z pracy robili po prostu czystki, a była w to zaangażowania armia ludzi, zrobili kariery w PRL i pośniej w wolnej Polsce, nie ponosząc żadnych konsekwencji. Jest zachowany raport ze stanu wojennego o represyjnej roli propagandy.

 

Dziś gdy oglądam media to, są w nim migawki, gdzie przypomina się PRL. Jeśli oglądałem relacje z 11 listopada, to tak jakbym oglądał relacje ze stanu wojennego. Na początku wolnej Polski bardzo walczono o to, aby telewizja była uspołeczniona, a nie partyjna. A jaka jest dziś? - mówi Majchrzak.

 

Not. Jarosław Wróblewski