Rosja jest niemiecką kokainą
Niemcy dobrze widzą, z kim mają do czynienia w przypadku Władimira Putina i że tylko stanowcze działania jak nałożenie bolesnych gospodarczych sankcji mogą powstrzymać Kreml od dalszego podważania porządku terytorialnego stworzonego w Europie w XX wieku. Nie chcą jednak tych działań podjąć. Trudno się oprzeć wrażeniu, że podczas gdy my boimy się Rosji, Niemcy boją się o Rosję. A raczej o dobre gospodarcze i polityczne relacje z Kremlem, które zbudowali w ciągu ostatnich lat. Na ołtarzu tych relacji złożyły już w ofierze Krym. Czy poświęcą także wschodnią Ukrainę, jeśli rosyjski prezydent zdecyduje się po nią sięgnąć?