Wiadomości
Problem niekontrolowanego napływu tzw. uchodźców ciągle dominuje w mediach, a także w zwykłych codziennych rozmowach ludzi na ulicy. Ludzie oglądając dzikie chordy tzw. uchodźców atakujące policjantów na granicy serbsko-węgierskiej; nastolatków pokazujących przed kamerami gest podrzynania gardła, słysząc jak muzułmańscy „uchodźcy” traktują innych nie-muzułmanów w ośrodkach na uchodźców (gdzie wymagają przestrzegania prawa szariatu); o gwałtach i grabieżach dokonywanych przez „uchodźców” w innych krajach europejskich i wreszcie o tym, że wśród nich są bojownicy z Państwa Islamskiego - najzwyczajniej się boją i protestują przeciwko narzucanym przez UE tzw. kwotom, czyli liczbie „uchodźców”, które każdy kraj europejski, w tym także Polska, ma przyjąć na swoje terytorium. Kwotom, które gwałcą suwerenność poszczególnych krajów, gdyż tylko dany naród ma prawo decydować o tym, czy i ile chce przyjąć uchodźców pod swój dach.