Terlikowska: Komu się opłaca edukacja seksualna? Biznesowi aborcyjnemu
Między bajki można włożyć opowieści o tym, jak to edukacja seksualna uczy odpowiedzialnych zachowań w sferze seksu. Nie uczy, bo i nie ma uczyć, ponieważ jej celem jest zgoła co innego. Pod złudnym hasłem „bezpieczniejszego seksu” (WHO już nie mówi o seksie bezpiecznym, czy to jakiś znak czasów?) młodym ludziom sprzedaje się opowieści o tym, że mogą uprawiać seks z kim chcą i jak chcą, byle tylko się „zabezpieczyli”. A jeśli coś zawiedzie, to jest rozwiązanie. Jest nim aborcja.