Wiadomości
Na szkoleniu pracownicy ubrani w białe, żałobne szaty najpierw mają za zadanie napisanie pożegnalnego listu do swoich bliskich. Emocje są wielkie. Grymas często zamienia się w szloch. Nastrój udziela się wszystkim. Płaczą całe sale. Potem emocji jest jeszcze więcej. Pracownicy wstają znad biurek i kładą się w specjalnie przygotowanych trumnach. Każdy z nich trzyma własne zdjęcie przepasane czarną, żałobną wstążką. Mężczyzna ubrany na czarno zatrzaskuje z hukiem wieko trumny, a kursanci pogrążają się w ciemności. Teraz mają kilka minut na refleksję na temat śmierci i sensu życia. Na spotkaniach puszczane są też motywacyjne filmy o tym, jak radzić sobie z cierpieniem i przeciwnościami losu. – Wszystko to ma na celu pomóc ludziom pogodzić się z własnymi problemami, które trzeba zaakceptować jako część życia – mówi Jeong Yong-mun, który prowadzi takie szkolenia. Wcześniej pracował w firmie pogrzebowej. Pomysłów na zmianę postaw pracowników jest więcej. Władze wielu firm zainicjowały specja