Wiadomości
Moja sąsiadka, kobieta samotna w średnim wieku, wykształcona, jeżdżąca po świecie jako badaczka archeolog, wpadła do mnie wczoraj zdenerwowana, pytając, czy Polsce grozi katastrofa, czy może zbliża się wojna? – Skąd takie myśli przychodzą pani do głowy? – Oglądam telewizję, bo dopiero za dwa tygodnie jadę na kolejne poszukiwania do Peru. Chodzę po mieszkaniu, wypatrując potrzebnych rzeczy na wyjazd. Tak to mnie męczy, że często siadam i włączam telewizor. Kiedyś w ten sposób odpoczywałam. A teraz jeszcze bardziej się męczę. Daję słowo, nigdy czegoś podobnego nie widziałam. Ani u nas, ani na świecie. Szczególnie to słychać w głosie dziennikarek. Wie pan, czasami mam wrażenie jakby nadawały relacje z Pompei w momencie, gdy popiół wulkaniczny wydobywający się z Wezuwiusza zaatakował miasto i jego mieszkańców. U nas ten popiół wraz z lawą wylewa się chyba z Trybunału Konstytucyjnego. Ile razy słyszę „Trybunał” to wyłącznie razem z „bezprawiem”, „łamaniem konstytucji”, „końcem demokracji”,