Terlikowska: Smutna historia z plastikową zastawą w tle
Jedna szkolna stołówka i dwie zastawy. Jedna lepsza, szklana, dla tych dzieci, którym obiady wykupują rodzice. Druga gorsza, plastikowa – dla tych, którym obiady finansuje opieka społeczna. Podobno inaczej się nie da, podobno takie są przepisy, podobno tak wynika z przetargu. A wiadomo przepisy rzecz święta, zmienić ich nie można. Tyle że za tymi dyskryminującymi przepisami stoją dorośli. Ci dorośli, którzy na takie subtelności winni być szczególnie wyczuleni. Wystarczy chwilę pomyśleć, by zobaczyć, że plastikowy talerz stygmatyzuje. Jesteś biedny, to jesteś gorszy. A jak jesteś gorszy, to nie będziemy cię lubić. Tak często rozumują dzieci. Wiem, że to myślenie okrutne i bez względu na to, ile byśmy dzieciom mądrości do głowy nie wkładali, na pewnym etapie swojego życia dzieci bardziej rozumują przez pryzmat „mieć”, niż przez pryzmat „być”. A na takiej podzielonej stołówce dostają nomen omen na talerzu informację o tym, kto jest gorzej sytuowany, komu się w domu nie przelewa, kto jest