Terlikowska: Goły biust i trumna = profanacja śmierci
Obrońcy takich działań najczęściej przytaczają argument: w przemyśle funeralnym, tak jak w każdym innym, chodzi o zysk. Wiadomo, konkurencja spora, trzeba się jakoś wyróżnić. A żeby być dostrzeżonym, to trzeba zaszokować. Skoro można było reklamować w okolicach Wszystkich Świętych rajstopy na opłakującej czyjąś śmierć modelce na przycmentarnych bilbordach, to można i trumny za pomocą golizny. W końcu produkcja trumien to biznes jak każdy inny. Liczy się sprzedaż. A nic tak wzroku nie przyciąga jak erotyka i seks (okazuje się, że to powszechne przekonanie o słuszności tego twierdzenia, wcale nie ma pokrycia w rzeczywistości, a produkty reklamowane za pomocą wypiętych pośladków czy nagich biustów wcale się lepiej nie sprzedają niż te reklamowane bez takich „atrakcji”).