Wiadomości
Swego czasu głośno było o tekście Tuska „Polskość to nienormalność” i jako człowiek pracujący ze słowem patrzyłem na ten esej zupełnie inaczej niż większość zbulwersowanych Polaków. Przyjmując pewien klucz, nakładając na tę treść odpowiednią matrycę da się go wręcz odczytać jako zgorzkniały, ale jednak manifest patriotyczny. Piszę całkiem poważnie, bo wyobrażam sobie na przykład bohaterskiego dowódcę jazdy w XVII wieku, którego pułk zdradził i przeszedł na stronę Szweda. Czy w takim kontekście słowa spisane przez Tuska nie brzmią zupełnie inaczej, niż są odbierane? Z całą pewnością tak jest, ale nie ma co nakładać matryc i szukać klucza, ponieważ mamy do czynienia z zupełnie inną i niestety brutalnie prostą sytuacją. Tusk nie jest dzielnym dowódca, ale sprzedajnym żołdakiem, zakompleksionym i cynicznym poza granice ludzkich możliwości. Wiedząc kim jest Tusk nie sposób odebrać jego manifestu inaczej, niż jako głębokiej pogardy do wszystkiego co polskie, z Polakami na czele. Psychologicz