Wiadomości
To prawdziwa groteska, kiedy krętaczowi wystawia świadectwo czystości znana i pogardzana w środowisku gdańskich liderów i bojowników pierwszej „Solidarności” krętaczka. Kiedy pomnik z tektury znalezionej na śmietnisku, stworzony przez Platformę Obywatelską i Donalda Tuska, ręczy za nieskazitelność i szlachetne pochodzenie pomnika skleconego z przeżartej korozją blachy. I próbuje nam wmówić, że pomnik jest z marmuru. Z taką parodią wiarygodności mamy do czynienia, gdy niejaka Henryka Krzywonos, postać tyleż odpychająca, co cyniczna tupeciara, występuje w roli autorytetu moralnego, broniącego Lecha Wałęsę. To przykre dla Lecha Wałęsy. Niewielu jest ludzi w Polsce, którzy mogliby, w jego obecnej sytuacji, bardziej mu zaszkodzić niż taka właśnie obrończyni. W jej ustach, z których leje się trucizna nienawiści do Jarosława Kaczyńskiego i PiS, powiedzenie o Lechu Wałęsie: - Jest czysty jak łza – brzmi jak oskarżenie. Pomijam już całą tandetność takiego świadectwa, nie mającego nic wspólnego