Wiadomości
Panie Boże, ludzie młodzi głównie Ciebie o coś proszą, ci starsi natomiast raczej dziękują. Pamiętam sprzed lat rozmodloną peruwiańską staruszkę we wspanialej katedrze w Cuzco‒ żegnała się z życiem, chyba już tylko prosząc pewnie nie o siebie, a o własne dzieci, wnuki i prawnuki. Zatem i ja mówię „Bóg zapłać”, bo mam już swoje lata, bliżej mi do drugiego brzegu niż dalej. Zresztą, jest ze mną tak, jak w anegdocie o wielkim polskim historyku Władysławie Konopczyńskim, który promując kandydaturę swojego bardzo młodego ucznia (28 lat) Jana Sobieskiego na profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego zakończył przemówienie do niechętnego dla tego pomysłu Senatu UJ takimi oto słowami: „I obiecuję, Wysoki Senacie, że doktor Sobieski z każdym dniem będzie coraz starszy”... Ja też, Panie Boże, z każdym dniem jestem bardziej wiekowy, a to dobry czas na podsumowania i niemniej dobry na większy dystans do siebie.