Reed: Czy Jezus byl progresywistą?
Nie trzeba być chrześcijaninem, aby dostrzec kłamstwo w tytułowym stwierdzeniu. Możesz wyznawać jakąkolwiek wiarę lub w nic nie wierzyć, ale nade wszystko musisz po prostu cenić sobie fakty. Pierwszy raz usłyszałem podobny frazes jakieś 40 lat temu. Jako chrześcijanin poczułem zakłopotanie. Według Chrystusa, najważniejszą decyzją, jaką człowiek mógłby podjąć w swoim życiu doczesnym, to jest przyjęcie lub odrzucenie Go jako Tego, za Kogo się podawał – czyli wcielonego Boga i zbawcę ludzkości. Decyzja ta miałaby być, oczywiście, bardzo osobista – miała stanowić indywidualny, dobrowolny wybór. Nieprzerwanie podkreślał wewnętrzną odnowę duchową jako coś o wiele ważniejszego dla dobrobytu, niż rzeczy materialne. Zastanawiałem się: „Jak ten sam Chrystus może popierać użycie siły, by zabierać coś jednym i dawać innym?”. Po prostu nie mogłem wyobrazić sobie, że mógłby być za wypisaniem komuś mandatu lub skazaniem na więzienie tych, którzy nie chcą z własnej kieszeni finansować talonów żywności