Rosyjska propaganda chce przestraszyć świat! Nadaremnie!
Ostatnie dni lata przyszło mi spędzić nieopodal granicy z Litwą – w okolicach Sejn, Suwałk, Augustowa. Czas płynie tu nieco wolniej niż w stolicy – nikomu nigdzie się nie spieszy. Nikogo nie interesują tu spory wokół Trybunału Konstytucyjnego, ludzie niespecjalnie zainteresowani są też warszawską aferą reprywatyzacyjną. Żyją od pierwszego do pierwszego zainteresowani raczej tym, by zdobyć pieniądze na chleb, bo w okolicy pracy po prostu nie ma. Nie istnieje tu żaden przemysł, nie ma dużych zakładów produkcyjnych. Jest woda, lasy i niezbyt urodzajne ziemie. Z agroturystyki wyżyć raczej trudno – letnicy pojawiający się tu na cztery miesiące w roku pieniądze zostawiają, ale nie ma szans, by starczyło ich na pozostałą część roku. Zresztą sława idąca za rządowym programem 500 plus jeszcze tu nie dotarła. Turystów ciągnęło raczej na zatłoczone nadmorskie promenady. Ale gospodarze mają plany na przyszły rok. Zatroskani pytają więc przybyszów z Warszawy na jak długo budżetowi państwa tych pien