Wiadomości
Kiedy prezydent zawetował ustawy reformujące sądy, byłem niemal gotów bronić jego decyzji. Uważam, że mógł je naprawić inaczej, ale widziałem ich mankamenty. Rozumiałem też tarcia ze Zbigniewem Ziobrą, które Jarosław Kaczyński dyplomatycznie nazwał sporem pokolenia czterdziestolatków. Ten zatarg był realnie niechęcią byłych przyjaciół, którzy pokłócili się o politykę. Dużo bardziej wstrząsnął mną konflikt wokół BBN czy jak kto woli MON. Dreszcze mi chodzą po plecach, gdy pomyślę, że prezydent domagał się dymisji szefa MON, mając za doradców w BBN ludzi z WSI. To kto miałby odpowiadać realnie za bezpieczeństwo Polski? Póki ta sprawa się nie wyjaśni, będę miał duży problem z prerogatywą prezydenta dotyczącą obronności. Tu nie chodzi o żadne gierki polityczne, tylko o bezpieczeństwo państwa w naprawdę trudnej sytuacji międzynarodowej.