Wiadomości
"W dużym mieście nie ma lepszego miejsca na ucieczkę od zgiełku „wielkiego świata” na pozyskanie kilku chwil spokoju, niż wielki cichy cmentarz. Cmentarz na Wólce Węglowej był niewątpliwie taki – wielki i cichy. Olbrzymia, blisko stupięćdziesięciohektarowa nekropolia na granicy Warszawy i Puszczy Kampinoskiej, na terenie której pochowano kilkaset tysięcy osób, przypominała labirynt, w którym, nawet mając na wyposażeniu GPS, łatwo było się zgubić. A jednak, choć nie miałem ze sobą nawigacji i generalnie kiepski był ze mnie nawigator, nie miałem najmniejszych obaw, że stracę orientację na tym niekończącym się obszarze, wśród setek tysięcy mogił – nie po tym, jak przyszedłem tu po raz dwudziesty piąty.