Rosja
Z Moskwy dochodzą nas groźne pomruki. Tamtejsze Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało specjalny komunikat, w którym przeczytać można o „skandalicznej prowokacji” (albo oburzającej, zależnie jak przetłumaczymy). Centrala rosyjskiej dyplomacji gwarantuje nam, że „nie pozostanie to bez konsekwencji”. A jakich? Możemy się tylko domyślać, skoro w tym samym oświadczeniu przeczytać można, że dzięki wysiłkowi Armii Czerwonej, Polska ostała się, jako państwo, a Polacy, jako naród nie zostali zniszczeni ani wygnani. W całej sprawie chodzi o mającą wejść w Polsce w życie ustawę zakazującą propagandy totalitarnej, w tym i komunistycznej, w przestrzeni publicznej. Mają zostać zlikwidowane pomniki i monumenty z czasów PRL sławiące czyn bratniej armii i narodu. Chyba, że upamiętnienia, wzniesione zostały na cmentarzach lub w miejscach, w których spoczywają szczątki poległych. Wówczas zostają. Ale tę ostatnią kwestię rosyjscy, choć może należałoby napisać sowieccy, dyplomaci pomijają milczeniem i do