Kościół
Verlinde, to postać niezwykła, którą warto przypomnieć w dobie wzmożonej mody na religie wschodu. Mówi o sobie: „Jestem zakonnikiem o spóźnionym powołaniu”. Miał 20 lat w roku 1968 roku, w czasie Wielkiej Majowej Rewolucji Kulturalnej. Był wtedy młodym niezwykle zdolnym naukowcem przygotowującym doktorat z chemii i fizyki. Jak wielu rówieśników zafascynował się medytacją transcendentalną, która wówczas dotarła do Europy Zachodniej. Wkrótce uzależnił się od owej medytacji, a jednocześnie zaczął odczuwać silne lęki. Wybrał się wiec do hinduskiego guru, który akurat nauczał w Hiszpanii. Ten polubił mlodego Francuza i zabrał go ze sobą w Himalaje, by dalej „doskonalić” swojego ucznia. „Po przebyciu etapów wstępnych wszedłem w okultyzm. Znalazłem się w tym bardzo szybko. Czakras zostały już otwarte, byłem przygotowany przez praktyki orientalne. Przyswajałem wszystko niezwykle szybko. Pozwoliło mi to dotrzeć bardzo daleko. Rozwinąłem w sobie dar radiestezji, zdolność uzdrawiania, jasnowidzen