Tylko u nas
Janusz Korwin-Mikke od 30 lat zarabia kasę na budzeniu kontrowersji. Korwin, kiedy media przestają się nim interesować, specjalnie mówi coś kontrowersyjnego, by media znowu zaczęły o nim mówić, bo jest to dla niego bezpłatna reklama (która przekłada się na wymierne zyski ze sprzedaży tekstów, książek i gadżetów). Sam Korwin dziwi się, że te jego klasyczne teksty (Hitler, kobiety, niepełnosprawni i inne), choć powinny wszystkim spowszednieć, wzbudzają tyle kontrowersji, co zresztą jego zdaniem świadczy o niskim poziomie intelektualnym tych, którzy ulegają jego prowokacjom.