Policyjna prowokacja? Nasza czytelniczka ofiarą działań mundurowych
W końcu udało jej się umknąć między domami. Przyznaje, że był to jedyna alternatywa. Nie było żadnej innej możliwości ucieczki.
Autor
Redakcja
Migrated legacy fallback author.
Artykułów: 230383
W końcu udało jej się umknąć między domami. Przyznaje, że był to jedyna alternatywa. Nie było żadnej innej możliwości ucieczki.
Przyznam szczerze, że podziwiam tych wszystkich uczestników, którzy mimo prowokacji zachowali spokój. Jak informował portal Fronda.pl, w okolicach centrum doszło najprawdopodobniej do prowokacji policji, która zatrzymała uczestników pochodu i przez kilkadziesiąt minut nie pozwalała im ruszyć z ronda Dmowskiego. Mimo tych działań, ewidentnie zamierzonych na to, by sprowokować uczestników, przeszli oni dumnie przez pl. Konstytucji.
Atmosfera przed Marszem Niepodległości podgrzewana była medialnie od kilku dni. Policja też zbroiła się na tę manifestację, w której w większości biorą udział rodziny z dziećmi i zwyczajni Polacy, jak na wojnę. A wcześniej wzywała organizatorów (w tym zapraszających na marsz księży) na przesłuchania. Jak na wojnie, zachowywała się, gdy obok niej przechodzili manifestanci. Zatrzymanie zaś marszu tylko dlatego, że ktoś z boku (co przyznawała nawet TVN 24) rzucił petardy czy nie posłuchał się policji dopełnia obrazu prowokacji, która skwapliwie jest obecnie obrabiana w mainstreamowych mediach. Na szczęście uczestnicy nie dali się sprowokować, i policja wbrew buńczucznym zapowiedziom musiała ich puścić dalej...
- Od kilkudziesięciu minut stoimy w miejscu. Policja zatrzymała uczestników Marszu Niepodległości, którzy nie wiedzą co się dzieje. Na przemian siadają na jezdni i wstają. To ewidetna prowokacja policji - mówi nam poseł Pięta, który stoi przy Novotelu na przeciw armatek wodnych.
Okładka „Big Zbig i liliputy” słabowita jakaś taka jest. I to nawet nie dlatego, że doradcę najgorszego prezydenta USA ostatnich lat (także z polskiej perspektywy) uznaje za giganta politycznego, ale przede wszystkim dlatego, że Lisowi jakby zabrakło odwagi, by do końca doprowadzić swoją myśl. Zamiast jasnego napisania, że obok Big Zbiga są „zaplute karły” odważył się tylko na liliputy... Czyżby sam poczuł, że posunięcie się o krok dalej oznaczałoby jawne przyznanie się do inspiracji?
Relacja Frondy z Marszu Niepodległości minuta po minucie
Dlaczego obrońcy życia pojawili się na prezydenckim marszu? Jak powiedział portalowi Fronda.pl Mariusz Dzierżawski z Fundacji PRO, ich intencją jest pokazanie prezydentowi – zwolennikowi kompromisu aborcyjnego – jak wyglądają dzieci poddane temu kompromisowi.
11 listopada w obiektywie Frondy. Zobacz zdjęcia z ostatniej chwili!
Będą też nowości, między innymi: W Muzeum Wojska będzie można zobaczyć Najnowszą wystawę czasową „Od podwody do czołga, Generał Stanisław Maczek i jego żołnierze”. Pierwsza prezentacja unikatowego obrazu, zidentyfikowanego w zbiorach MWP jako „Martwa natura kwiatowa w szklanym wazonie” Andreasa Stecha (2 połowa XVII w. obraz po konserwacji). Wystawa okolicznościową „Szablą odbierzemy, broń biała w bojach o niepodległość” – w namiocie promocyjnym na dziedzińcu MWP. Wystawę okolicznościową „Archeologia militarna, czyli skarby z pobojowisk” – również na dziedzińcu muzeum w namiocie. Prezentację nowo pozyskanych pamiątek do zbiorów Muzeum Katyńskiego, związanych z lekarzem Wojska Polskiego ppłk Janem Boroniem, zamordowanym w Charkowie – namiot promocyjny. W muzealnym parku plenerowym będzie można zaglądnąć m.in. do kabin samolotów – JAK-40, transportowego An-26, myśliwców MiG-29 oraz Su-22 M4 oraz śmigłowców: szturmowego Mi-24, transportowego Mi-8T oraz wielozadaniowego Mi-2P.
- Gdy stałam pod kinem Muranów, powiedziałam, że chcę zrobić im zdjęcie, a oni powiedzieli do mnie: "sp...aj z tym aparatem". Musiałam odejść, byli naładowani agresją - mówi Monika Nowak (blogerka portalu Fronda.pl).
Abp Michalik: bolejemy, że partie nie potrafią znaleźć wspólnego języka
Prezydent: Polska jest jedna; nie powinniśmy się nawzajem przeklinać
Można nie być zachwyconym politycznym światopoglądem ONR (a i z Młodzieżą Wszechpolską można się nie utożsamiać), można odrzucać polityczną wizję Romana Dmowskiego (szczególnie z lat 30.), i można uznawać, że działalność Jana Kobylańskiego jest szkodliwa dla polskiej prawicy (bo sugeruje, nawet w ostatniej odezwie, że jednym z głównych problemów polskiej władzy jest jej pochodzenie etniczne), ale trudno uznać, że są oni faszystami. Jakaś część ich poglądów jest nieakceptowalna, ale trudno je uznać za faszystowskie. A do tego trudno nie dostrzec, że zdecydowana większość uczestników marszu wcale nie utożsamia się z tymi poglądami, a raczej podchwyciło znakomity (tu trzeba powiedzieć, że środowiska narodowe wpadły na świetny pomysł, i oddać im honor) sposób świętowania Dnia Niepodległości i utożsamiło się z nim, a nie z całym światopoglądem tradycji narodowej. Przeszkadzanie im w radosnym świętowaniu pod hasłem walki z faszyzmem jest więc – ujmując rzecz wprost – nawiązaniem do niechlubn
- Dla mnie, jako historyka, to jakaś kpina. Organizatorzy tej manifestacji dostosowują fakty do z góry założonej tezy i fałszują historię - relacjonuje nasza reproterka, która jest na miejscu.
Biskup polowy podczas Mszy świętej za ojczyznę: Potrzeba nam dzisiaj zgody i jedności narodowej