Wiadomości
Wychodzę z kościoła prosto na dwie uśmiechnięte dziewczyny z alternatywnie wpiętymi kolczykami. Aż się chce wrzucić kasę do skarbonki WOŚP! Wcześniejszymi laty nie wrzucałem, bo wspieram inne przedsięwzięcia społeczne. Zawsze to mówiłem zatrzymując się na chwilę rozmowy z wolontariuszami. Ale w tym roku, po osobistym wyznaniu pana Jerzego Owsiaka, to szczególna sprawa, godna dłuższej gadki. Na początku, jak zwykle, pogratulowałem dziewczynom dobrego serca, że im się chce w takie zimno…, że też jestem wolontariuszem (czasami w hospicjum, częściej tak po prostu w domach u osób potrzebujących), ale że mnie zasmuciło osobiste poparcie szefa „Świątecznej Orkiestry” dla zabijania cierpiących staruszków, że to się nie klei, najpierw organizować zbiórki dla chorych dzieci, a jak dorosną to ciach! Że to nielogiczne. Powiedziały, że się ze mną zgadzają. Życzyłem im dobrej niedzieli i rozeszliśmy się, wprawdzie nie w atmosferze wzajemnej współpracy, ale na pewno wzajemnego zrozumienia.