Wychodzę z kościoła prosto na dwie uśmiechnięte dziewczyny z alternatywnie wpiętymi kolczykami. Aż się chce wrzucić kasę do skarbonki WOŚP! Wcześniejszymi laty nie wrzucałem, bo wspieram inne przedsięwzięcia społeczne. Zawsze to mówiłem zatrzymując się na chwilę rozmowy z wolontariuszami. Ale w tym roku, po osobistym wyznaniu pana Jerzego Owsiaka, to szczególna sprawa, godna dłuższej gadki. Na początku, jak zwykle, pogratulowałem dziewczynom dobrego serca, że im się chce w takie zimno…, że też jestem wolontariuszem (czasami w hospicjum, częściej tak po prostu w domach u osób potrzebujących), ale że mnie zasmuciło osobiste poparcie szefa „Świątecznej Orkiestry” dla zabijania cierpiących staruszków, że to się nie klei, najpierw organizować zbiórki dla chorych dzieci, a jak dorosną to ciach! Że to nielogiczne. Powiedziały, że się ze mną zgadzają. Życzyłem im dobrej niedzieli i rozeszliśmy się, wprawdzie nie w atmosferze wzajemnej współpracy, ale na pewno wzajemnego zrozumienia.

 

Po południu sytuacja powtórzyła się, gdy na wycieczce przechodziliśmy skrajem małego miasteczka. Tym razem dwie dziewczynki. Wyglądały na końcówkę podstawówki. Kolega student wrzucił monetę i poszedł dalej, ja się zatrzymałem, żeby pogadać. Czy słyszały o wypowiedzi lidera WOŚP? Tak. Gadu, gadu. Czy babcia pod ich opieką chciałaby popełnić takie samobójstwo. „No nie”. Jeszcze raz podkreśliłem radość, że chcą pomagać innym, i że to nielogiczność pana Jerzego Owsiaka mnie niepokoi. Idę dalej. „O czym tam gadałeś?” pytają towarzysze wyprawy. No więc mówię…O zgrozo! Kolega student, że po co zawracam dziewczynkom głowę, że się wymądrzam jak stary wapniak (niedawno przekroczyłem czterdziestkę), że na pewno były tak przerażone, że nic nie zrozumiały itd. Z rozmowy wynikało, że zrozumiały a przerażone nie były. Nie dałem pieniędzy, ale dały mi na koniec rozmowy serduszko. Wkleiłem je do notesu będę się modlił, żebyśmy wszyscy byli konsekwentni i żeby w innych sytuacjach starczyło mi spokoju i serdeczności, żeby przystanąć i porozmawiać. No jasne, że się nie da w takich sytuacjach wyjaśnić całej zawiłości sytuacji wolontariuszy WOŚP, ale na pewno warto traktować ich z serdecznością, by zrozumieli co tak, co nie.

 

Tadeusz Świda