Lista Europejskiego Parlamentarnego Forum ds. Populacji i Rozwoju – poza tym, że dla wielu organizacji czy mediów – może być swoistą nagrodą, wygląda jak żart. Groźne społecznie, bo przeciwne zabijaniu ludzi – są bowiem nie tylko media, ale także NGO'sy (Polska Federacja Ruchów Obrony Życia), stowarzyszenia (choćby Forum Kobiet Polskich i Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich, a nawet grupa skupiająca nauczycieli naturalnego planowania rodziny) fundacje (Fundacja Pro czy Fundacja Rodzin Adopcyjnych) czy choćby ruchu formacyjne (jak Ruch Czystych Serc). A jedyną racją wpisania na tę listę jest sprzeciw wobec zabijania.
Ale dokument EPF, choć absurdalny, może być także groźny, choćby dlatego, że tworzy on wrażenie, że groźni dla demokracji nie są ci, którzy uznają zabijanie pewnych grup ludzi za dopuszczalne, ale ci, którzy chcą życia bronić. Taka opinia, utrwalana przez rozmaitych publicystów straszących prolajferskich terrorem, może się utrwalać i wpływać na polityków i sędziów. Dlatego nie należy jej lekceważyć. Zamiast oburzenia proponuję jednak rywalizację dla innych ruchów, mediów czy grup nie wpisanych na listę. Panie i panowie, do roboty, zróbcie wszystko, by w kolejnych raportach znaleźć się obok nas. Bycie obrońcą życia to powód do chwały, a znalezienie się na tej liście to nagroda za wytrwałość.
Tomasz P. Terlikowski
