Kościół
Agata Bielik-Robson rzeczywiście wierzy w bzdury wciąż na nowo powtarzane przez media. I wydaje jej się, że rozumie Kościół. Dlatego przekonuje, że walka polskiego (ale także światowego) Kościoła z ideologią gender, to tylko ostatnie podrygi umierającego organizmu. „Hierarchia kościelna istotnie przypomina wielkiego dinozaura, którego czas nieuchronnie przemija, ale który ma jeszcze dość siły, by w imię swojej dinazaurzej chwały wypowiedzieć ostatni bój tym podłym, małym, stałocieplnym ssakom, które lepiej się adaptują do nowych warunków. Ostatnio w Kropce nad i, w niezapomnianej wymianie obelg z księdzem Oko, Kamil Sipowicz nazwał hierarchię „pasożytami”, których istnienia nic nie usprawiedliwia (oprócz złośliwości natury, rzecz jasna). Ogarnięty protestancką pasją Sipowicz, który publicznie odżegnał się od ateizmu, wypowiedział myśl, która, jak sądzę, wielu nowoczesnym katolikom chodzi po głowie – że chrześcijaństwo nie potrzebuje kościelnej hierarchii, tego rozrośniętego watykańskie