Rodzina
Rządowy projekt mówi, że in vitro jest moralnie dopuszczalne i potrzebne, a nawet więcej niż potrzebne, ponieważ leczy bezpłodność. Nie leczy, to jest manipulacja. In vitro może najwyżej powodować, że z niepłodnej pary czy małżeństwa może się urodzić dziecko. Druga, zasadnicza rzecz to kwestia konsekwencji wobec życia nienarodzonego, czyli zarodków. Tu mamy bardzo poważny spór o ilość tworzonych zarodków w czasie jednej procedury. I co zrobić z tymi zarodkami, które nigdy się nie urodzą. Po trzecie projekt rządowy zaleca selekcję eugeniczną w przypadku jakichkolwiek podejrzeń czy wad. To jest z punktu widzenia wartości pro-life rzecz niedopuszczalna. Reasumując, eliminuje się zarodki na podstawie mniej czy bardziej uprawdopodobnionych przesłanek, a nadliczbowe embriony się zamraża, a wtedy ich losy są bardzo skomplikowane.