Terlikowska o Feminiście – nowym wzorze męskości
Gilbert Keith Chesterton z wrodzonym sobie wdziękiem pisał na przełomie wieków, że feminista to ktoś, kto nienawidzi wszystkiego co kobiece. Minęło sto lat i definicja Chestertona całkowicie straciła swoją rację bytu. Dziś feminista to brzmi dumnie. Feminiści dobrze rozumieją się z feministkami i pod ich ciepłymi skrzydłami (konkretnie przy „Feminotece”) przysiedli ze swoim pomysłem. Pomysłem na to, jak walczyć z przemocą, dyskryminacją i brakiem równości w każdym aspekcie życia społecznego. Zawiązali grupę „Głosy Przeciw Przemocy” i chcą działać: „myślałem o tym, że brakuje działaczy facetów, którzy działaliby antyprzemocowo, antyseksistowsko” – mówi jeden z nich. Bo to już mit, że jesteśmy różni: „…kobiety nie są z Wenus, a mężczyźni nie są z Marsa, ale że wszyscy pochodzimy z planety Ziemia. Nie należymy do przeciwnych płci, ale do pokrewnych płci. Więcej nas łączy niż dzieli. Mamy podobne zdolności i możliwości oraz podobne cele” – pisze Michael Kimmel w eseju „Człowiek jako gatune