Ministerstwo Klimatu i Środowiska otrzymuje interpelacje dotyczące m.in. długich kolejek do butelkomatów, ich awaryjności i przepełnienia, a także zbyt krótkiego terminu ważności voucherów oraz uciążliwości związanej z magazynowaniem niezgniecionych opakowań w domach. Minister klimatu Paulina Hennig-Kloska nie zamierza jednak wycofywać się z reformy. Odpierając propozycję Konfederacji, by całkowicie zlikwidować system, argumentowała, że taki krok doprowadziłby do zwiększenia liczby porzuconych butelek i puszek w lasach oraz podniesienia opłat śmieciowych dla mieszkańców.
Jak zauważa „Rzeczpospolita”, sceptycyzm wobec działania systemu narasta także w szeregach koalicji rządzącej. Rzeczniczka klubu KO Dorota Łoboda przyznała, że regularnie dostaje sygnały od sfrustrowanych wyborców i znajomych. Wraz z pięcioma innymi posłankami, w tym Barbarą Nowacką, Katarzyną Lubnauer i Moniką Rosą, złożyła interpelację pytającą m.in. o los pieniędzy z niewykorzystanych voucherów oraz o możliwość wydłużenia terminu ich ważności.
Najostrzej system skrytykował poseł Robert Dowhan. Opisał sytuacje, w których ludzie noszą wielkie worki pełne fermentujących, cieknących opakowań, a następnie muszą stać w kolejkach do zepsutych lub przepełnionych automatów, które przyciągają owady i szkodniki. Przyznał, że jego stosunek do przepisów zmienił się po rozmowie z mieszkańcem Międzyzdrojów, który zamiast cieszyć się wakacjami nad morzem, musiał stać w kolejce z workiem butelek. „Zrobiliśmy z ludzi śmieciarzy” -skwitował, choć jednocześnie domaga się nie likwidacji, ale jedynie poprawienia działania systemu. Podobne zastrzeżenia zgłosił poseł Tomasz Głogowski, zwracając uwagę na kłopotliwe przechowywanie niezgniecionych butelek w niewielkich mieszkaniach.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.