Pożar wybuchł 23 września na terenie naziemnej stacji bazowej Starlink w Woli Krobowskiej na Mazowszu. Zniszczeniu uległy m.in. system zasilania oraz agregat awaryjny.
Prokuratura Krajowa od początku bada zdarzenie jako akt dywersji i przestępstwo o charakterze terrorystycznym popełnione na rzecz obcego wywiadu.
Śledczy wskazują, że celem sprawców mogło być zakłócenie działania systemu Starlink nie tylko w Polsce, ale także w innych państwach Europy Środkowej i Wschodniej. System ma szczególne znaczenie dla łączności z Ukrainą.
W poniedziałek polskie władze poinformowały o zatrzymaniu w Niemczech dwóch obywateli Turcji, którzy – według ustaleń służb – mieli bezpośrednio odpowiadać za podpalenie.
– Wszelkie materiały dotyczące tego zatrzymania zostały przygotowane przez stronę polską – przez Policję, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i przez Prokuraturę – podkreślił minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński.
Za oboma mężczyznami wystawiono wcześniej Europejskie Nakazy Aresztowania.
Kolejne zatrzymania. Kobieta miała być kierowcą
We wtorek RMF FM poinformowało o zatrzymaniu w Berlinie kobiety, która mogła pomagać podejrzanym.
Według ustaleń stacji prawdopodobnie pełniła funkcję kierowcy dwóch zatrzymanych wcześniej obywateli Turcji i mogła być elementem zaplecza logistycznego całej operacji.
Polska prokuratura ma teraz szczegółowo przeanalizować jej rolę i zdecydować, czy wystąpić do Niemiec o jej wydanie.
Kilka godzin później RMF FM podało informację o zatrzymaniu czwartej osoby. Reuters potwierdził, że według polskiej stacji łączna liczba zatrzymanych wzrosła do czterech. Na razie nie podano jednak ani tożsamości, ani narodowości czwartego zatrzymanego, ani szczegółów dotyczących jego domniemanej roli.
Niemiecki Federalny Urząd Kryminalny potwierdził Reutersowi współpracę z polskimi służbami przy zatrzymaniu trzech osób. Informacja o czwartej pochodzi obecnie z ustaleń RMF FM i nie została jeszcze szerzej potwierdzona w oficjalnym komunikacie niemieckich służb.
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak mówił po pierwszych zatrzymaniach jednoznacznie:
– Nie mamy żadnych wątpliwości, że za tym aktem dywersji stoją rosyjskie służby. Coraz częściej rosyjskie służby sięgają po ludzi związanych ze światem kryminalnym.
Prokuratura Krajowa formułuje to ostrożniej. Oficjalnie informuje o „uzasadnionym podejrzeniu”, że sprawcy działali na polecenie rosyjskich służb specjalnych oraz na rzecz obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej.
Według śledczych celem było zakłócenie łączności internetowej Starlink w Polsce i regionie.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.