Komenda Główna Policji – czytamy - odmówiła gazecie przekazania tej informacji, tłumacząc, że przepisy nie nakładają obowiązku ujawniania danych osoby wręczającej prezent.
Z rejestru korzyści wynika, że pierwszy zegarek – Tiskolia Georgia o wartości 2 tys. zł – Boroń otrzymał w 2024 roku od przedstawicieli gruzińskiego resortu spraw wewnętrznych.
Rok później przedstawiciele NSZZ Policjantów wręczyli komendantowi zestaw Adriatica Swiss Made Watches, obejmujący zegarek z grawerem oraz okulary przeciwsłoneczne. Wartość prezentu określono na 2270 zł.
Znacznie więcej pytań pojawia się przy dwóch kolejnych pozycjach.
W sierpniu 2026 roku komendant zgłosił zegarek Aviator z serii Douglas, „edycja polska limitowana”, wyceniony na 5,5 tys. zł. We wrześniu do rejestru trafił natomiast Garmin Fenix 8 47 mm o wartości 3999 zł.
W obu przypadkach jako źródło wpisano jedynie: „prezent prywatny”.
Kto wręczył zegarki za niemal 9,5 tys. zł? KGP nie ujawnia
„Rzeczpospolita” zapytała Komendę Główną Policji, kto przekazał szefowi formacji dwa najdroższe zegarki. Biuro Komunikacji Społecznej odmówiło podania nazwisk.
– Osoba zobowiązana do zgłoszenia informacji o uzyskanej korzyści (…) nie ma obowiązku wskazywania danych darczyńcy – odpowiedziała gazecie KGP.
Formalnie więc Boroń dokonał wpisów do rejestru, a policja powołuje się na brak ustawowego obowiązku ujawnienia tożsamości darczyńców. Problem polega jednak na tym, że sama formacja bardzo restrykcyjnie podchodzi do przyjmowania drogich prezentów przez funkcjonariuszy.
Co więcej, to właśnie za kadencji Boronia w lipcu 2024 roku w KGP wprowadzono specjalną politykę prezentową.
Jak przypomina „Rzeczpospolita”, jeden z jej przepisów stanowi, że pracownik policji w kontaktach służbowych z podmiotami zewnętrznymi zasadniczo nie może przyjmować prezentów, z wyjątkiem szczególnych sytuacji protokolarnych.
Jeszcze bardziej interesujące jest oficjalne stanowisko przedstawione w „Gazecie Policyjnej”.
– Smartwatch lub tablet przekracza granicę symboliki, staje się prezentem, a nawet przyjęciem korzyści majątkowej – przestrzegał insp. Krzysztof Łaszkiewicz, pełnomocnik komendanta głównego ds. ochrony praw człowieka i doradca ds. etyki.
W policyjnym materiale wskazano wręcz, że w takiej sytuacji lepiej przedmiot zwrócić organizatorowi i poinformować o tym przełożonego.
Była minister: takich prezentów nie powinien przyjmować
Wątpliwości ma również Julia Pitera, była pełnomocnik rządu Donalda Tuska ds. walki z korupcją.
– Nie powinien przyjmować tak drogich prezentów od osób prywatnych – powiedziała „Rzeczpospolitej”, odnosząc się do komendanta głównego.
Jej zdaniem, jeśli były to podarki otrzymane od najbliższej rodziny, należałoby po prostu taką informację wpisać do rejestru, aby nie pozostawiać pola do domysłów.
Pitera zwraca jednocześnie uwagę, że przepisy dotyczące rejestru korzyści są niedoprecyzowane. Problemem jest przede wszystkim brak realnych sankcji za niewypełnienie części obowiązków.
Warto przy tym zaznaczyć, że Boroń regularnie uzupełnia rejestr korzyści, czego – jak wskazuje „Rzeczpospolita” – nie robi część najwyższych urzędników państwowych. Sam fakt wpisania prezentów do rejestru nie jest więc ukrywaniem ich istnienia.
Pozostaje jednak pytanie o transparentność. Jeżeli najważniejszy policjant w kraju otrzymuje zegarki warte kilka tysięcy złotych, a przy dwóch najdroższych wpisuje wyłącznie „prezent prywatny”, opinia publiczna nie może sprawdzić, czy ich pochodzenie nie rodzi konfliktu interesów.
Szczególnie że oficjalne policyjne materiały szkoleniowe sam smartwatch wymieniają jako przykład przedmiotu przekraczającego granicę symbolicznego upominku.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.