Zaremba pisze jednoznacznie: „Monika Horna-Cieślak zasłużyła na odwołanie i to nie tylko za sprawę rodziny z warszawskiej Białołęki”. Publicysta „Rzeczpospolitej” wskazuje, że przy obecnej politycznej polaryzacji podobne błędy mogą pozostawać bez konsekwencji, a część argumentów używanych w obronie rzeczniczki jego zdaniem „ociera się o groteskę”.
Autor zwraca uwagę na przebieg sierpniowego zdarzenia. Horna-Cieślak miała zauważyć matkę krzyczącą na dziecko i szarpiącą je. Po wymianie zdań rzeczniczka podążyła za kobietą i ustaliła jej adres. Później do sprawy wkroczyły policja i inne instytucje, a dzieci zostały czasowo umieszczone poza rodziną.
Jankowski: „Kim pani jest, że stawia pani pół warszawskiej policji na nogi?”
Bardzo krytycznie do skali działań odniósł się także Grzegorz Jankowski w programie „Punkt Widzenia Jankowskiego” w Polsat News.
– Kim pani jest, że stawia pani pół warszawskiej policji na nogi? – pytał dziennikarz, odnosząc się do wydarzeń, które nastąpiły po interwencji rzeczniczki.
W programie przywołano również krytyczną ocenę sądu dotyczącą działań podjętych wobec rodziny. Zwracano uwagę na zarzut rażącej nieproporcjonalności reakcji instytucji państwowych do zdarzenia, które zapoczątkowało całą sprawę.
Jankowski pytał również Hornę-Cieślak, czy wywierała presję na policję. Rzeczniczka temu zaprzeczyła i przekonywała, że jej działania wynikały z troski o bezpieczeństwo dzieci.
Spór nie dotyczy więc wyłącznie tego, czy urzędnik państwowy powinien reagować na podejrzenie przemocy wobec dziecka. Kluczowe pytanie dotyczy proporcji: czy pojedyncze zdarzenie zaobserwowane na ulicy uzasadniało uruchomienie aparatu państwa w takiej skali i działania prowadzące do rozdzielenia dzieci z rodziną.
Zaremba stawia sprawę również na płaszczyźnie politycznej. Jego zdaniem odwołanie Horny-Cieślak byłoby dla obecnej większości parlamentarnej trudne, bo oznaczałoby przyznanie, że jedna z ważnych nominacji po zmianie władzy była błędem.
W tym sensie sprawa Białołęki przestaje być wyłącznie sporem o zachowanie jednego urzędnika. Staje się pytaniem o granice ingerencji państwa w życie rodziny oraz o odpowiedzialność osób, które dysponują realnym wpływem na działania służb i instytucji publicznych.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.