Polityka

Zandberg ujawnia szokujące kulisy rozmów z KO

Adrian Zandberg oskarżył polityków Koalicji Obywatelskiej o świadome porzucenie zapowiadanych reform jeszcze na etapie tworzenia rządu Donalda Tuska. Według współprzewodniczącego Partii Razem przedstawiciele jego ugrupowania mieli usłyszeć wprost, że zmiany dotyczące ochrony zdrowia, edukacji, nauki i rozwoju nie zostaną przeprowadzone, ponieważ głosy Razem nie były potrzebne do zbudowania większości parlamentarnej.

2 min czytania
Adrian Zandberg
Adrian Zandberg · fot. Screenshot - YouTube/Polsat News

Polityk odniósł się w ten sposób do powracającego zarzutu, że jego partia sama zrezygnowała z możliwości wejścia do koalicji rządzącej po wyborach parlamentarnych w 2023 roku. Zandberg przekonuje jednak, że problemem nie był brak gotowości do współpracy, lecz odmowa przyjęcia konkretnych zobowiązań programowych przez przyszłych koalicjantów.

– Dlaczego Razem nie weszło do tego rządu? Bo kiedy usiedliśmy do rozmów o tym, jak ma wyglądać nowa władza, usłyszeliśmy, że nic się nie zmieni – powiedział Zandberg podczas rozmowy z dziennikarzami. Jak zaznaczył, Partię Razem reprezentowała w negocjacjach posłanka Marcelina Zawisza.

 „Plan jest taki, żeby było tak jak było”

Zandberg stwierdził, że przyszli przedstawiciele większości rządowej nie pozostawiali jego ugrupowaniu złudzeń.

– Usłyszeliśmy, że te zmiany, które obiecywano ludziom przed wyborami, nie wydarzą się. Że jeżeli chodzi o zdrowie, naukę, badania, rozwój i edukację, to plan jest taki, żeby było tak jak było – relacjonował współprzewodniczący Razem.

Według jego słów politycy KO i pozostałych ugrupowań tworzących przyszły rząd odrzucili przedstawione przez Razem propozycje, uznając, że poparcie tej partii nie jest konieczne do uzyskania większości w Sejmie.

– Usłyszeliśmy: „Wasze głosy nie są potrzebne do większości, więc te sprawy nie zostaną zrealizowane”. A to, że inni też obiecywali je przed wyborami? To było przed wyborami. Przed wyborami to się nie liczy – mówił Zandberg.

Jeżeli jego relacja jest prawdziwa, oznaczałoby to, że część obietnic wyborczych obecnej koalicji została faktycznie odłożona na półkę, zanim jeszcze Donald Tusk stanął na czele rządu. Nie byłby to więc jedynie problem późniejszego tempa reform, sporów koalicyjnych czy prezydenckich wet, lecz świadoma decyzja o kontynuowaniu dotychczasowej polityki w kluczowych dziedzinach.

Zandberg podkreślił, że jego ugrupowanie inaczej rozumie odpowiedzialność polityczną.

– Uważamy, że to, co mówi się ludziom przed wyborami, się liczy. Bo kiedy ludzi się oszukuje i okłamuje, to później nie mają powodu, żeby drugi raz uwierzyć i pójść na wybory – stwierdził.

Warto przypomnieć, że Zandberg wielokrotnie zarzucał rządowi, że zamiast realnej zmiany dokonał jedynie wymiany ludzi na stanowiskach. W jednej z wcześniejszych wypowiedzi określił obecną władzę jako „marny rząd”, który obiecywał zmianę, lecz zaoferował przede wszystkim „zamianę na stołkach”.

Polityk szczególnie ostro ocenia sytuację w ochronie zdrowia. W lipcu krytykował rządowe propozycje reform, nazywając je „jesiotrem drugiej świeżości”. Przekonywał, że nie rozwiązują one podstawowego problemu pacjentów, czyli coraz dłuższych kolejek do lekarzy i zabiegów oraz wypychania ludzi z publicznego systemu do prywatnych placówek.

– Jestem politykiem, który ceni kompromisy, ale kompromis musi polegać na realizacji połowy albo jednej trzeciej programu, a nie na pójściu dokładnie w przeciwnym kierunku niż obiecywano wyborcom – mówił wcześniej lider Razem.

Źródło: mp/Super Express, Polsat News, X, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej