Polityka

„Ucieczka w kosmos” Tuska. Kuźmiuk: Propaganda rodem z gierkowskiego PRL-u

1. Premier Tusk na wczorajszej konferencji prasowej dotyczącej decyzji Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) o powołaniu w Warszawie jednego ze swoich centrów, będących ośrodkami badawczo-rozwojowymi, snuł rozważania rozwoju sektora kosmicznego w Polsce do tego stopnia, że zapowiedział nawet budowę polskiego statku kosmicznego. O prześmiewcze komentarze w mediach, w tym taki, iż premier Tusk po zakończeniu tej kadencji, nie dostanie żadnego stanowiska w instytucjach europejskich, dającego mu immunitet, więc przygotowuje sobie warunki do ucieczki w kosmos.

4 min czytania
Donald Tusk
Donald Tusk · fot. Fot. FinnishGovernment - Eastern Flank Summit 16 December 2025 via Wikipedia, CC BY 4.0

Wprawdzie wspomniane centrum, będzie jedynym w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, ale już ósmym, który ma się zajmować bezpieczeństwem ,bo oprócz głównej siedziby we Francji, ESA ma dwa takie ośrodki w Niemczech ( Darmstadt, Kolonia), w Holandii ( Noordwijk), Włoszech (Rzym), Belgii (Redu), Hiszpanii (Madryt) i w W. Brytanii (Harwell). Oczywiście bardzo dobrze, że decyzja po powstaniu tego ósmego w Polsce, została podjęta, po tym jak jeszcze rząd Prawa i Sprawiedliwości zdecydował o przekazaniu wyraźnie większych, niż do tej pory środków finansowych na rzecz Agencji, ale opowieści premiera przy tej okazji, że Polska stanie się dzięki temu potęgą kosmiczną i będzie budowała polski statek kosmiczny, przypominają do złudzenia propagandę rodem z gierkowskiego PRL-u.

2. Premier przy tej okazji opowiadania o Polsce jako tej przyszłej „potędze kosmicznej”, tak się rozpędził, że perspektywy w tym zakresie, określił angielskim zwrotem „sky is not the limit”, tyle tylko, że pasuje ono jak ulał do zupełnie innej dziedziny, za którą odpowiada rząd Tuska, mianowicie finansów publicznych. Rzeczywiście tutaj ekipa Tuska działa bez żadnych ograniczeń, jak informuje bowiem sam minister finansów Andrzej Domański dług publiczny mierzony metodą unijną (ESA 2010) po I kwartale tego roku wyniósł już blisko 2,5 biliona złotych, a w I kw. tego roku, rósł w tempie ponad 1,2 mld zł dziennie ( wzrósł aż 109 mld zł w zaledwie 90 dni). w tej chwili najszybciej zadłużającym się krajem UE spośród 27 państw członkowskich i to mimo przyzwoitego poziomu wzrostu gospodarczego ,który w roku 2024 wyniósł 3,2% PKB, w 2025 roku 3,6% PKB, a w 2026 ma wynieść aż 3,9% PKB.

3. Przypomnijmy, że od momentu objęcia rządów przez koalicję 13 grudnia, mamy do czynienia z pogłębiającą się zapaścią polskich finansów publicznych i to mimo przyzwoitych poziomów wzrostu PKB w każdym z tych lat. erniku 2024 roku, rząd Tuska zdecydował się na nowelizację budżetu, w wyniku której zwiększono deficyt budżetowy z 184 mld zł do 240 mld zł, choć ostatecznie został on zrealizowany w wysokości 211 mld zł, ale tylko dlatego, że wydatki budżetowe wykonano tylko w 96% zaplanowanych, a więc były aż 32 mld zł mniejsze, niż planowano. Z kolei budżet na 2025 rok został zaplanowany z jeszcze wyższym deficytem w wysokości aż 289 mld zł i z jego szacunkowego wykonania wynika, że został zrealizowany w wysokości 276 mld zł, ale tylko dlatego, że znowu wydatki budżetowe zrealizowano w jeszcze niższej wysokości niż w 2024 roku, a więc w 94%, czyli o ponad 50 mld zł mniejszej niż planowano. Ale zupełnie dramatycznie pod tym względem wygląda rok 2026, bo to już trzeci budżet z deficytem aż 272 mld zł i wspomnianym już wynoszącym ponad 108 mld zł deficytem, zaledwie po 5 miesiącach tego roku, a tak naprawdę już z deficytem wynoszącym blisko 120 mld zł, że względu na „sztuczne” powiększenie dochodów z VAT w styczniu tego roku.

4. Ale przecież nie tylko o deficyty budżetowe tu chodzi, rząd Tuska chętnie pożycza także poza budżetem ,żeby finansować zadania publiczne, co skutkuje tym, że dług publiczny liczony metodą unijną ESA2010 , wyniósł w 2024 roku około 320 mld zł, w 2025 roku ponad 322 mld zł, a w 2026 roku, wg prognozy ma przekroczyć 400 mld zł. A więc tylko suma deficytów budżetowych za 3 lata wyniesie ok 750 mld zł, a długu publicznego zbliży się do astronomicznej sumy 1,1 biliona złotych i to oznacza, że będziemy najszybciej zadłużającym się krajem w Unii Europejskiej. Ostrzega w tej sprawie od jakiegoś czasu także KE, która ostatnio raporcie opublikowanym w lutym tego roku, podała dane, że jeżeli tempo zadłużania Polski nie spowolni, to w ciągu 10 lat, a więc do roku 2036, dług publiczny przekroczy aż 107% PKB ,co oznaczałoby tak naprawdę, realizację wariantu greckiego.

5. Komisja Europejska także ostrzega, że rosną także bardzo szybko koszty obsługi długu, czego wyrazem jest relacja kosztów obsługi długu do PKB, jeszcze w 2023 roku wynosiła 1,8% PKB, w 2026 roku wyniesie już ok 2,6 PKB, a przekroczenie przez ten wskaźnik poziomu 2% PKB, powoduje, że nasze finanse publiczne, znajdują się na cenzurowanym międzynarodowych instytucji finansowych. To oznacza, że w wartościach bezwzględnych na koszty obsługi długu tylko Skarbu Państwa, wydaliśmy w 2025 roku około 73 mld zł, a całego długu publicznego ok. 97 mld zł, to już w roku 2026 ma obsługę tego pierwszego, mamy wydać ok. 90 mld zł, a całego długu publicznego już ok. 115 mld zł. Więc, rzeczywiście wygląda na to ,że jeżeli chodzi o tempo zadłużania naszego kraju, to ekipa Tuska działa tak jakby „sky is not the limit”. Tyle tylko ,że przyrost długu publicznego o ponad 1 bilion złotych w ciągu tylko trzech lat, powoduje, że tylko koszty odsetkowe od niego wyniosą już w tym roku blisko 115 mld zł , a więc prawie dokładnie tyle, ile wydamy z budżetu na obronę narodową w tym roku. Więc jednak jest poważne ograniczenie w zadłużaniu się, bo im szybciej przyrasta dług, a w I kwartale tego roku, przyrastał już o 1,2 mld zł dziennie, tym droższe staje się to pożyczanie, a jego koszty są już w tej chwili bardzo poważnym obciążeniem dla budżetu.

Źródło: Zbigniew Kuźmiuk/salon24.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej