Wolski odniósł się do wypowiedzi Sikorskiego, który przekonywał, że w razie rosyjskiej agresji na NATO europejskie lotnictwo Sojuszu, nawet bez udziału Stanów Zjednoczonych, byłoby zdolne szybko uzyskać przewagę i niszczyć cele znajdujące się głęboko na rosyjskim terytorium.
– „Właśnie takim językiem należy rozmawiać z Rosją – nie językiem kraju, który się boi, ale językiem krajów, które w koalicji mogą zniszczyć Rosję i ostatecznie zamienić ją w chińskiego wasala. Zatem bardzo dobre przemówienie” – ocenił Wolski.
Przywołał też doprecyzowanie samego ministra spraw zagranicznych.
– „Żeby było jasne, co powiedziałem w Kijowie. Że w wypadku rosyjskiej agresji na NATO, dzięki przewadze w powietrzu, lotnictwo europejskiej części NATO byłoby w stanie, nawet bez udziału USA, zniszczyć połowę rosyjskich rafinerii szybciej niż Ukraina. Nadal tak uważam” – napisał Sikorski.
Zdaniem Wolskiego taka ocena nie jest jedynie polityczną retoryką.
– „Zgodnym konsensusem analityków jest to, że nawet nie całe europejskie NATO, bez USA, w ciągu góra miesiąca w powietrzu uzyskałoby dominację i zdolność do atakowania celów w głębi Rosji” – stwierdził.
Analityk zwraca uwagę przede wszystkim na przewagę lotniczą państw europejskich NATO. Według niego Rosja może dziś straszyć Zachód dronami Geran, pociskami Ch-101 czy Iskanderami, jednak w pełnoskalowej wojnie z NATO jej zdolności produkcyjne szybko stałyby się jednym z głównych celów ataków.
– „Straszenie Geraniami, Ch-101 i Iskanderami ma sens tylko wtedy, jak możesz owe produkować wielkoseryjnie, a Rosja bardzo szybko nie będzie mogła. Bo fabryki zostaną zniszczone, co wymusi rozproszenie produkcji i obniżenie jej wolumenu” – przekonuje Wolski.
W jego ocenie rosyjska słabość jest szczególnie widoczna właśnie w domenie powietrznej.
– „Rosja w domenie powietrznej jest karzełkiem i Rosja o tym zresztą bardzo dobrze wie – stąd działania Kremla ukierunkowane na rozbicie sojuszy w Europie za wszelką cenę” – napisał.
Wolski podkreśla przy tym, że siły należy oceniać nie przez pryzmat możliwości samej Polski, lecz całych koalicji. Jak argumentuje, już wspólny potencjał Polski, Finlandii, Danii, Norwegii i Szwecji stawia Rosję w trudnej sytuacji, a dołączenie Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii czy Włoch jeszcze bardziej przechyla bilans na stronę NATO.
– „Polska to może i nie, ale Polska, Finlandia, Dania, Norwegia i Szwecja mają razem silniejszy potencjał w powietrzu niż Rosja. Dodanie Francji lub Niemiec, lub Wielkiej Brytanii, lub Italii czyni ten bilans dla Rosji beznadziejnym” – ocenił.
Według Wolskiego właśnie dlatego Zachód powinien mówić o swoich zdolnościach otwarcie. W jego przekonaniu skuteczne odstraszanie Rosji nie polega na demonstrowaniu strachu przed eskalacją, lecz na jasnym komunikowaniu Kremlowi, że ewentualna agresja na NATO oznaczałaby dla Moskwy konflikt z koalicją dysponującą ogromną przewagą technologiczną, gospodarczą i militarną.
– „Sikorski powiedział prawdę” – podsumował Wolski, dodając, że „trzeba to wyraźnie artykułować”.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.