O rosyjskich działaniach poinformowali senator Mark Warner i kongresmen Jim Himes, powołując się na tajne ustalenia amerykańskich służb wywiadowczych.
„Rosja, podobnie jak przy poprzednich okazjach, bierze na cel Demokratów” – powiedział Warner, przypominając wcześniejsze próby ingerowania Moskwy w amerykańskie wybory.
Informacje na temat zagranicznych operacji wpływu parlamentarzyści otrzymali od służb podległych dyrektorowi Wywiadu Narodowego Jayowi Claytonowi.
Rosyjska propaganda i sztuczna inteligencja
Zdaniem amerykańskich polityków Rosjanie wykorzystują narzędzia AI do masowego tworzenia fałszywych materiałów, które następnie rozpowszechniają w mediach społecznościowych.
„To istny karnawał” – stwierdził Himes, opisując skalę cyfrowych operacji wpływu.
„Rosjanie rozpowszechniają wszystko, co tylko mogą. Chaos, przekonywanie ludzi, żeby nie ufali maszynom do głosowania” – wyjaśnił.
Warner wskazał na dwóch polityków szczególnie narażonych na dezinformacyjne ataki: Jamesa Talarico, kandydującego do Senatu z Teksasu oraz senatora Jona Ossoffa z Georgii.
W obu przypadkach pojawiły się fałszywe materiały reklamowe tworzone przy wykorzystaniu sztucznej inteligencji. Organizacje zajmujące się weryfikacją informacji powiązały część operacji z rosyjską siecią propagandową Storm-1516.
„Czy spodziewamy się dezinformacji? Tak. Czy spodziewamy się ingerencji w urządzenia naszego systemu wyborczego? Nie zaobserwowaliśmy tego” – podkreślił Warner.
Amerykańscy parlamentarzyści zaznaczają, że nie ma dowodów na możliwość zmieniania wyników głosowania przez zagraniczne służby za pomocą włamań do systemów wyborczych.
Szczegóły raportu pozostają tajne, dlatego pełna skala rosyjskich działań nie jest publicznie znana. Moskwa od lat zaprzecza oskarżeniom o ingerowanie w amerykańskie wybory.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.