Kwestii wyniszczających Niemcy upałów poświęcona jest długa publikacja portalu Deutsche Welle.
„W Niemczech w środku tegorocznego lata dzieje się coś bardzo dziwnego. Gdy całe wsie muszą być ewakuowane z powodu ogromnych pożarów lasów, rolnicy z powodu suszy tracą około trzech milionów ton zbóż i rzepaku, a zwierzęta trzeba poddawać przymusowemu ubojowi, niemiecki rząd wykazuje się zaskakującą biernością” – czytamy na łamach Deutsche Welle.
Rząd federalny mimo to nie zwołał żadnego szczytu, który byłby poświęcony walce z upałami. Czytamy również, że ekstremalne gorąco bardzo zagraża osobom starszym, znajdującym się w pomieszczeniach i pojazdach niewyposażonych w klimatyzację.
Deutsche Welle porozmawiało w tej sprawie z Larsem Wernerem – jednym z aktywistów klimatycznych, który jeszcze niedawno przyklejał się do jezdni, stając się przy tym jedną z najbardziej nielubianych osób w Niemczech.
„Skutki kryzysu klimatycznego są coraz bardziej odczuwalne, dlatego tym bardziej absurdalne jest zachowanie naszych polityków odpowiedzialnych za podejmowanie decyzji” – powiedział Werner.
„To skrajnie nieracjonalne, że rząd zajmuje się teraz doraźnymi rozwiązaniami, na przykład zniesieniem niedzielnego zakazu jazdy dla ciężarówek, i liczy, że jakoś uda się przeczekać kryzys bez prowadzenia polityki klimatycznej – zarówno w perspektywie długoterminowej, jak i choćby krótkoterminowej. A potem, gdy zrobi się chłodniej, znowu zignoruje ten temat” – dodał.
Skutek swój odniosły ponadto zdecydowane reakcje władz niemieckich na protesty klimatycznych aktywistów blokujących drogi i autostrady. Dzisiaj w Niemczech nie istnieje już „Ostatnie Pokolenie” – kontrowersyjna organizacja, której aktywiści niszczyli zabytki w muzeach bądź przyklejali się do niemieckich dróg i autostrad.
„Zniechęceni falą wrogości, grzywnami i karami więzienia klimatyczni aktywiści dwa lata temu zrezygnowali z protestów polegających na przyklejaniu się do jezdni, a także porzucili swoją dotychczasową nazwę. Dziś to przede wszystkim ruch Fridays for Future Deutschland ostro krytykuje polityków za – w ocenie ruchu – brak ambicji w walce ze zmianami klimatu” – czytamy w Deutsche Welle.
Członkowie tej organizacji zarzucają kanclerzowi Friedrichowi Merzowi całkowite odsunięcie na bok polityki klimatycznej.
„Mimo to, jak wynika z najnowszego badania Fundacji Bertelsmanna, aż 80 proc. mieszkańców Niemiec obawia się zmian klimatycznych” – czytamy w artykule.
W niemieckiej polityce umacnia się ponadto grupa osób, które zasadniczo sprzeciwiają się jakiejkolwiek polityce klimatycznej.
„Pojawili się polityczni gracze, tacy jak partia AfD, która jednoznacznie prowadzi agendę wymierzoną w politykę klimatyczną. Kilka lat temu takich graczy – zarówno na poziomie krajowym, jak i międzynarodowym – jeszcze nie było” – powiedział Sebastian Haunss, naukowiec z Instytutu Badań nad Protestami i Ruchami Społecznymi na Uniwersytecie w Bremie.
„Kluczowe jest jednak to, że kwestie klimatyczne stały się znacznie bardziej konfliktowe i kontrowersyjne niż siedem lat temu. Wyraźnie umocniła się pozycja przeciwników działań na rzecz klimatu. Pojawili się polityczni gracze, tacy jak partia AfD, która jednoznacznie prowadzi agendę wymierzoną w politykę klimatyczną. Kilka lat temu takich graczy – zarówno na poziomie krajowym, jak i międzynarodowym – jeszcze nie było” – dodał.
W podsumowaniu artykułu czytamy jednak, że jest w tej sprawie w Niemczech jeszcze „promyk nadziei”. Za zwiększeniem polityk klimatycznej opowiadają się socjaldemokraci z SPD. Przeciwni temu są jednak chadecy z CDU/CSU – to z tego ugrupowania wywodzi się Merz.
„Nie potrafię sprawić, żeby padało, bo inaczej bym to zrobił” – powiedział szef resortu rolnictwa z ramienia CSU, Alois Rainer.
„Nie jesteśmy w stanie powstrzymać zmian klimatycznych wyłącznie z terytorium Niemiec czy Europy” – stwierdził Merz.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.